Lumia 620 – po trzech dniach testów

W piątek dostałem do testów Lumię 620. Jak mówi nazewnictwo, jest to następca Lumii 610. Innymi słowy – smartfonowy low-end, ale już z WP8 zamiast Mango. Póki co zapowiada się naprawdę nieźle, przynajmniej jeśli o sprzęt chodzi, bo ograniczeń systemu się nie da przeskoczyć. I niska cena wcale nie oznacza jakichś ogromnych oszczędności – moim zdaniem niczego 620-tce nie brakuje.


W stosunku do poprzednika przekątna ekranu wzrasta tylko o 0,1″, a taka 510 z  WP7.8 i 520 mają 4-calowe ekrany. Trend jest więc wzrostowy, co sam odczuwam. Tak się śmiałem z teorii, że 4 cale a 4,3″ to wręcz przepaść. I tak dalej uważam, ale już przesiadka z 4,5″ 920-tki na 3,8-calową 620-tkę mówi wszystko. Nagle klawiatura staje się mała, ekran mikry i zbyt mało szczegółowy. Przesiadka jednak jest w toku i korzysta mi się z ekranu coraz lepiej. Nie każdy chce jednak patelnię zamiast telefonu, a jakość wyświetlacza urzeka – w większości  aspektów z jasnością w słońcu na czele. Czego chcieć więcej?

lumia620_1

Nowe Lumie nie wyglądają tak dostojnie jak kiedyś. Nawet flagowa (do momentu premiery 925 w Polsce i EOS-a w ogóle) 920 jest bardziej zaokrąglona niż poprzednicy. To już nie ten industrialny, kanciasty design z 800-tki czy 900-tki. Poliwęglan też jest bardziej błyszczący i sprawia wrażenie mniej solidnego. Podobnie jest z 620-tką. Obłe kształty, logo Nokii w prawym górnym rogu i marnotrawstwo miejsca pod ekranem (spowodowane jednak proporcjami ekranu) zdradzają, w jaki segment celują Lumie, nie tylko te niskobudżetowe. Ale i tak wygląda lepiej niż mydelniczki w stylu 610 czy 710.

lumia620_2

Jednak niska cena nie oznacza niskiej jakości. Hardware jest wyjątkowo dopracowany. Wymienna obudowa to strzał w dziesiątkę – można łatwo zmienić wygląd telefonu, a i spasowanie nie pozostawia nic do życzenia. Baterię również można wymienić (i zapowiada się, że dla stałych użytkowników będzie to naprawdę przydatna opcja). Wszystko działa szybko, stabilnie – bez żadnego ubijania procesów, bez pilnowania, co zżera RAM, bawienia się w alternatywne ROMy czy launchery… Wiele aplikacji również nie powoduje spowolnień – choć trzeba oddać konkurencji spod znaku Robota jedno. W dalszym ciągu na WP nie ma co instalować.

Szukanie wad in progress. Póki co znalazłem tylko dwie – ale o nich dowiecie się później, w pełnej recenzji. Chyba że wy macie pomysł na jakieś – zapraszam do dyskusji w komentarzach.



Komentarze

Written by: Kuba Stypułkowski

Na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia - na każdy temat. Lubi Windows Phone i phablety, również te androidowe. Nie rozstaje się ze słuchawkami (jeśli znów ich nie zniszczył), klawiaturą i piłką do koszykówki. Ceni dobrą jakość dźwięku. Przyszły teksańczyk. W internetach pod nickiem @stypulkovski.