Nasz test – Samsung Galaxy Tab Pro 10.1

Miejsce akcji: twoje łóżko. Czas akcji: godzina któraś tam rano, bo każdy wstaje inaczej. Oczy razem z mózgiem dopiero sobie uświadamiają, że jest już poranek, a wraz z nim potrzeby fizjologiczne i technologiczne. W końcu co to za poranek bez przejrzenia Instagrama, Facebooka i codziennych newsów? 




Tego samego dnia, gdy musisz podłubać w Excelu, przygotować jakiś dłuższy tekst, prezentację czy zebrać jakieś inne multimedia, tablet leży w kącie. Nawet nie przejdzie ci przez myśl, by użyć go do czegoś poważniejszego.

Jestem w dalszym ciągu zdania, że laptop nie zastąpi tabletu i na odwrót. Ale z Galaxy Tabem Pro 10.1… dużo jest możliwe. I o tym będzie można przeczytać w poniższym teście – nie będę zdradzał na początku wszystkich szczegółów 😉

Z zewnątrz

Mój zestaw był standardowy. Poza dokumentami znalazła się tam tylko dwuczęściowa ładowarka USB-microUSB 2A. Segment „PRO” pełną gębą, nie ma co. Nikt jednak nie dodaje dodatkowych akcesoriów. Choć głupi ja dalej ich oczekuję.

galaxytabpro_2

Samsung przerobił już w swoim portfolio kilka stylów. Były lakierowane plastiki i dalej stanowią sporą część oferty, później nadeszła imitacja skóry w Note 3, S4 Black Edition i właśnie tabletach Pro 8.4 i 10.1, teraz trendem jest miękkie tworzywo z kropkowaną fakturą. Do dyspozycji mamy żelazny zestaw przycisków: przyciski głośności, włącznik telefonu i blokady ekranu, a także port podczerwieni, wyjście mini-jack, slot kart microSD, port microUSB (standardowy, a nie wynalazek Samsunga!) oraz dotykowe klawisze wielozadaniowości (tej systemowej) i wstecz, a także środkowy fizyczny przycisk Home.

Nie mam zastrzeżeń ani do lokalizacji przycisków, ich działania, a także ich skoku czy wyczuwalności „na czuja”. Nieco lepiej można było umieścić głośniki – są rozlokowane po bokach, w 3/4 ich wysokości urządzenia. Można by je było przenieść na samą górę bocznej części, a jacka umieścić poniżej jednego z nich. Czasem zasłania się ich wyloty, ale nie dzieje się to często. Co innego, gdyby były umieszczone na środku boków lub, co gorsza, w ich dolnej części. Obiektyw aparatu, choć umieszczony w zagłębieniu, jest otoczony przez szkło, które wystaje nieco ponad obudowę, a tablet na nim się opiera. Samemu obiektywowi nic nie ma prawa się stać, ale chroniące szkiełko może się zarysować. W czasie testów nie odnotowałem takiej sytuacji.

galaxytabpro_1

Myślałem, że podobnie jak w Z2 Tablet, wszystko będzie domknięte, sztywne, bez zastrzeżeń. Tutaj tak niestety nie jest. Materiały nie są tak szlachetne jak w japońskim produkcie konkurencji, gdzie wszystko jest dopracowane praktycznie na tip-top. Tutaj zamiast metalu mamy jego plastikową imitację, w dodatku tu i ówdzie lekko skrzypiącą przy nacisku. Nie ma się co przyczepić do tyłu tabletu, choć to jest ponownie imitacja skóry. To nie jest jednak wadą, skórzanego tabletu jeszcze nie ma. Tworzywo jest przyjemne w dotyku, nie brudzi się ani nie ślizga (bardzo ważna sprawa – błyszczący, lakierowany plastik to strzał w stopę) i nie zbiera rys ani innych oznak użytkowania. Do tego z przodu hartowane szkło (nie Gorilla Glass), które nie rysuje się ani nie zbiera nadmiernie odcisków palców.

galaxytabpro_4

Pod tym względem Tab Pro 10.1 nie wypada tak perfekcyjnie, jak Z2 Tablet, trudno jednak mówić o złej jakości wykonania. Jest dobrze, a na minimalne niedopasowanie obudowy w codziennym użytkowaniu nie zwróci się tak dużej uwagi. To siedzi w głowie, przypomina, że Samsung ma jednak względem konkurencji trochę do nadrobienia, jeśli chodzi o materiały. Nie są one absolutnie klasy premium, ale ogółem są dobrej jakości.

Wyświetlacz

Bardzo byłem ciekaw, czy wysoka rozdzielczość ekranu rzeczywiście okaże się potrzebna. I w ogóle widoczna. Swoje wątpliwości opisałem w poniższym wpisie:

Quad HD? Po co to komu?

To jedna z najbardziej podkreślanych przez producenta cech tego tabletu. 2560×1440 pikseli powoli staje się w high-endowych tabletach nowym standardem. Kolejne urządzenia, zwłaszcza te flagowe, będą coraz częściej oferowały QHD zamiast Full HD.

Na pewno to nie jest tak, że zrobisz wielkie oczy, a szczęka wyląduje na podłodze, gdy włączysz tablet i odpalisz pulpit. Tak tego nie widać. Zarówno w interfejsie, jak i w systemowych aplikacjach, a także przy przeglądaniu internetu, nie widać jakiejś ogromnej różnicy między Full HD a QHD.

galaxytabpro_3

Różnicę widać przy plikach multimedialnych w wysokiej rozdzielczości, sporo przekraczającej standardowe Full HD. 10-megapikselowe zdjęcia z zaawansowanego kompaktu robią wrażenie przy oglądaniu i przybliżaniu, a na ekranie widać zredukowane wcześniej szczegóły. Testowych plików filmowych w tej rozdzielczości nie posiadałem, ale z pewnością będzie podobnie.

Duża rozdzielczość przydaje się także podczas pracy wielozadaniowej, gdzie na oknie podzielonym na 2 części mieszczą się wszystkie detale.

galaxytabpro_6

Ekran wykonano w technologii Super Clear LCD. Typ wyświetlacza rzadko spotykany (nie mają one nic wspólnego z Super LCD z telefonów HTC), ale z pewnością nie spisany na straty. To produkcja Samsunga – i sprawuje się ona co najmniej dobrze. W przeciwieństwie do Xperii Z2 widać coś na słońcu, i to całkiem dużo. Czujnik oświetlenia nie robi dodatkowych problemów i pracuje jak trzeba. Dużą jasność redukują w pewnym stopniu odblaski, których poziom jest bardzo duży. W dalszym ciągu jednak mamy do czynienia z czytelnym wyświetlaczem o bardzo dobrym odwzorowaniu kolorów i kątach widzenia, nie odstającym od konstrukcji typu IPS. Reakcja na dotyk jest bezproblemowa – palce operują na tafli ekranu z precyzją taką, jakiej my chcemy. Pozytywnie zaskoczyłem się też odpornością ekranu na zarysowania – zamiast Gorilla Glass dostajemy niebrandowane hartowane szkło, które spełnia swoje zadanie.

Całościowo ekran jest lepszy niż w Z2 Tablet. Przewaga na zewnątrz jest tutaj mimo odblasków spora – w pomieszczeniach oba tablety oferują bardzo dobrą jakość. Zwycięża więc produkt Samsunga.

Interfejs i wydajność

Troszkę cyferek na początek: Snapdragon 800, czyli 4 rdzenie Krait 400 2,3 GHz oraz GPU Adreno 330, a także 2 GB RAMu i w zależności od wersji 16/32 GB pamięci rozszerzalnej kartami pamięci microSD do 64 GB.

Teraz tłumaczymy to na prosty język: mimo wysokiej rozdzielczości ekranu mocy obliczeniowej jest dużo. Minimalne przycinki interfejsu, zdarzające się raczej sporadycznie, są jedynym objawem przemęczania się elektronicznie. Zazwyczaj do czynienia będziemy mieli z bardzo szybkim w praktycznie każdym zastosowaniu sprzętem. Nakładka nie jest lekka (nigdy u Samsunga takowej nie było 😉 ), ale działa całkiem sprawnie. Zaskakująco sprawnie. Restarty/zamrożenia można wykreślić ze słownika i odesłać do muzeum. To się Samsungowi udało. Spokojnie można go kupić jako tablet „na dłużej”. O ile producentowi starczy cierpliwości w aktualizowaniu go…

Z dynamiką pracy problemów nie ma, czas więc się przyjrzeć, co pracuje tak szybko. Przede wszystkim chodzi tu o interfejs Magazine UX. Którego konsumenci nie będą mogli usunąć – prewencja ze strony Samsunga sięga daleko, ale wydaje mi się, że rozwiązania wizualne trafią w gusta wielu osób.

Wygląda to tak: są dwa klasyczne pulpity. Skróty, widżety, czego dusza zapragnie. Tak, jak w każdym innym Androidzie. Na innych ekranach znajduje się jednak „kafelkowy” interfejs. Są to skróty do kanałów RSS z różnych dziedzin – sportu, technologii, ogólnych informacji o świecie. To nic innego, jak odpowiednio skonfigurowany Flipboard, umieszczony w płaszczu od Samsunga i permamentnie wstawiony jako kolejne pulpity. Źródła wiadomości można oczywiście zmieniać, w zależności od tego, co chcemy czytać.

scsgpt_6

To świetna sprawa. Jak już wspomniałem na wstępie – poranek posiadacza tabletu najczęściej wygląda tak, że wyjmuje on zza łóżka swoje urządzenie, by przejrzeć Facebooka, Instagrama i najczęściej odwiedzane serwisy. Dla kogoś, kto dużo czyta w Internecie, to jest świetne rozwiązanie. Od razu tylko parę przeciągnięć palca i jesteśmy na dedykowanym pulpicie do newsów. Ktoś mógłby powiedzieć: nie można sobie zainstalować jakiegoś czytnika RSS, wrzucić widżety na pulpit i byłby ten sam efekt? Nie byłby. Jeden z ekranów jest całkowicie, bez żadnych wolnych miejsc na pulpicie, zajęty przez newsy. No i dodatkowo to byłby element zewnętrzny; kolejny proces, dodatek w systemie. Tutaj jest to w standardzie. Oprócz tego na innym, podobnie podzielonym ekranie jest skrót do terminarza i maila. Produktywność rozszerzona, o ile ktoś sam z siebie jest produktywny – to są tylko narzędzia, które mają pomóc.

Nie taka straszna ta nakładka – na początku dziwny to widok, bo nikt niczego takiego nie oferuje. Później jednak człowiek nie wyobraża sobie poranka bez przejścia do kafelków. Na Androidzie.

Poza tym to stary, dobry (rzecz gustu) TouchWiz ze sporą ilością opcji konfiguracyjnych. Dodatki dotyczą ustawień prywatności – tablet może mieć kilku użytkowników z różnymi uprawnieniami, a także być szyfrowany. Dodatki programistyczne to aplikacje takie jak próbne wersje czytników gazet i książek… i obecny w każdym urządzeniu S Voice. Potencjał jest więcej niż spory, ale nie wszystko działa perfekcyjnie.

Jest to odpowiednik iPhone’owego Siri (kluczowe słowo: ODPOWIEDNIK), mniej funkcjonalny. I niestety w chwili obecnej raczej nieprzydatny w codziennym użytkowaniu. Działający jedynie po angielsku. Nie jest to zasadniczą wadą, bo nie wymaga to nie-wiadomo-jak złożonych komend. Przy wymuszonym akcencie a la Ivona/James Earl Jones/Michael Buffer/Kevin Harlan komendy są rozpoznawane bez problemu.

scsgpt_5

Jednym słowem – za dużo z tym roboty, no ale załóżmy, że w równoległym wszechświecie w tej kwestii system jest idealny.

Najważniejszą wadą S Voice jest… brak szybkości. Przykład: wciskam dwa razy przycisk i wypowiadam „Play Electric Feel by MGMT”. System z 2 sekundy przetwarza żądanie , wyświetla: „Playing Electric Feel” i po chwili przechodzi do odtwarzania utworu. Wygodnie, tyle że ze skrótem do odtwarzacza na pulpicie zrobiłbym dokładnie to samo, w tym samym czasie, dwa razy ;). Bardzo fajna opcja, ale poczekam, aż głos będzie rozpoznawany w czasie rzeczywistym.

I jeszcze jedna sprawa, bo w sumie do żadnego innego działu to nie pasuje. Szalenie ważna, bo to spora wada Taba. Dotyczy ona wprowadzania tekstu. Sam układ klawiatury jest naprawdę dobry – rząd przycisków numerycznych na górze bez konieczności przekopywania się do menu symboli to genialna sprawa. Pisze się naprawdę wygodnie. Ale zabawę psuje słownik. Jest NAJ-GO-RSZY, jaki kiedykolwiek w życiu widziałem, i z jakiego miałem wątpliwą przyjemność korzystać. Można się „za kochać”, albo coś „zna”… leźć.

Domyślnie jest tam też słowo „gówna”. Inżynierzy wiedzieli, jak najlepiej ocenić system podpowiadania słów. Tyle na ten temat. Wyłączcie to, zanim cokolwiek zaczniecie na tym tablecie pisać. Wasze palce i wasza psychika będą wam dozgonnie wdzięczne.

Multitasking na nowo

Wielozadaniowość na pulpicie wcale nie jest taką nowatorską sprawą – sporo urządzeń miało to w postaci pływających okien. Samsung postanowił dodać od siebie jednak troszkę więcej autorskich, niespotykanych nigdzie indziej, rozwiązań.

Aplikacje, które można uruchomić w wielu oknach, znajdują się w panelu z boku ekranu. Jest tam kilkanaście aplikacji. Nowych dodawać niestety się nie da, ale dobre i to. Możliwości są dwie: okno sparowane albo uruchamianie w pływających oknach.

scsgpt_4

Pierwsza opcja jest rewelacyjna, choć banalnie prosta – to podział okna pionową linią na dwie części, których wielkość możemy ustalać. Choć zajmuje to cały ekran, to korzysta się z tego rewelacyjnie. Cudo – wszystko jest odpowiednio duże, można wygodnie przenosić różne rzeczy i płynnie zmieniać wielkość okna w zależności od tego, które jest nam bardziej przydatne. Pływające okna już takie przyjemne nie są: skalowanie odbywa się tylko i wyłącznie w ustalonych (!) proporcjach, okna wzajemnie się zasłaniają, a najlepszym układem są cztery okna na pulpicie, które są mikrych rozmiarów.

Z przyjemnością wróciłem do trybu sparowanego. W Xperii Z2 pływające okna też były, ale właśnie w tej drugiej, mało wygodnej formie.

Korzystając z tego trybu, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że brakuje do wykorzystania w pełni ich możliwości jednego elementu. Rysika S Pen. Dlatego, jeśli chce się korzystać z wielu okien, to lepiej kupić tablet Galaxy Note Pro. Nie jest tak, że obsługa palcami jest niewygodna, wręcz przeciwnie. Tylko że akcesorium Samsunga daje duże możliwości pracy z tekstem i multimediami: wygodne kopiowanie do okna położonego obok czy przygotowywanie na drugim oknie prezentacji. Z S Penem weszło by to na wyższy poziom. Nie mówiąc już o precyzji zaznaczania malutką końcówką.

Multimedia różnego rodzaju

Nie wiedzieć czemu, nagle z odtwarzacza w magiczny sposób wyparowała możliwość odtwarzania plików DivX. Nie wiem, czy skończyła się jakaś licencja czy coś – fakt jest taki, że do oglądania praktycznie wszystkich formatów plików niezbędne jest zewnętrzne oprogramowanie typu MX Player. W standardzie nie wszystkie pliki AVI obejrzymy, podobnie jak MKV. Szkoda – bo już od dawna high-endowe Samsungi były maszynkami do filmów. Wrzucało się i się oglądało, nawet w takim stareńkim już Galaxy Tabie 2 7.0 działały MKV w Full HD wraz z egzotycznym formatem dźwięku AC3. A teraz trzeba kombinować z zewnętrznymi programami. W sprzęcie za takie pieniądze wszystkie kodeki powinny być w standardzie.

scsgpt_1

Jednak jeśli aplikacja już dany plik odtworzy, to zazwyczaj dzieje się to bezproblemowo. Do dyspozycji mamy kilka ciekawych i przydatnych udogodnień. Wybór scen z kilkunastu miniatur, dzięki którym odtworzymy konkretny fragment filmu, wybór różnojęzycznych napisów czy możliwość regulacji jasności w locie to dodatki niewątpliwie przydające się.

Pod względem jakości odtwarzania muzyki produkt Samsunga stoi o półkę wyżej od Z2 Tablet, niezależnie w jaki sposób chcemy ich posłuchać. Głośniki są głośniejsze i przede wszystkim lepsze jakościowo. Choć dalej całościowo dźwięk się z nich wydobywający można ocenić co najwyżej jako lekko ponadprzeciętny, to w porównaniu do Z2 wreszcie można tego posłuchać na pełnej głośności, a uszy nie cierpią przez świdrowanie ich za pomocą trzasków i pisków.

scsgpt_2

Większą głośność oferuje też wyjście słuchawkowe. To, co było w Z2 problemem, tutaj znika i maksymalna wartość jest poziomem absolutnie wystarczającym. Podobnie jak jakość dźwięku, której nie mam nic do zarzucenia. Po podłączeniu przyzwoitych słuchawek mamy do czynienia z dynamicznym brzmieniem, bez przesadnego, rzucającego się w uszy, faworyzowania którejś części pasma. Nie trzeba bawić się korektorem – wszystko brzmi jak powinno, a brzmienie zadowoli sporą część użytkowników.

Aplikacja aparatu zawiera kilka trybów, które dodają dodatkowe efekty do fotografii. Różne tryby pozwalają na wykonanie efektownych zdjęć HDR, panoram czy też „zdjęcia fabularnego”, w którym na przykład dana postać lub poruszający się obiekt może być zwielokrotniony, na przykład lecąca wprost do kosza piłka czy poruszający się skater, biegacz, samochód, cokolwiek.

Wyliczankę pozytywów zacznę od trybu makro. Działa naprawdę dobrze i aparat ostrzy już od 4-5 centymetrów. Jak na tablet bardzo dobry wynik, a efekty są, jak widać na przykładowych fotografiach, zadowalające. Całkiem sprawnie działa też automatyczny dobór ekspozycji i tryb HDR, dzięki czemu przepalone fotografie można w pewnym stopniu ograniczyć. Ilość szczegółów jest niestety przeciętna, mogłoby być ich więcej; odszumianie programowe dalej jest jednak agresywne. Podoba mi się z kolei to, że fotografie nie są przeostrzone, a krawędzie naturalne. Kolory są dobre, choć lekko wyblakłe. W sumie całościowo fotografie są naprawdę dobre, a autofocus jest szybki, choć czasami potrafi zrobić niespodzianki w postaci kłopotów ze złapaniem ostrości.

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem jest z kolei jakość filmów wideo. Dawno nie widziałem tak dobrych nagrań. Tutaj kompresji już nie widać, a liczba szczegółów plasuje się w absolutnej czołówce. Ostro, widać dużo, a barwy są równie nieźle, jak w wypadku fotografii, odwzorowane. Jest wystarczająca płynność, klatki nie są gubione, a dodatkowo i mikrofony w pełni spełniają swoje zadanie. Nagrywanie filmów tabletem to w dalszym ciągu widok niecodzienny. Ale dla takiej jakości warto. Jestem w pozytywnym szoku.

Przeglądanie internetów

W przeciwieństwie do Z2 Tablet z aplikacji systemowych nie zniknęła domyślna przeglądarka. Szukałem, szukałem, a tam tylko Chrome. W Tabie Pro 10.1 są obie. Najczęściej korzystałem z standardowej przeglądarki systemu – jakoś się przyzwyczaiłem i Chrome’a nawet nie szukam. No i oferuje więcej zaawansowanych opcji skalowania tekstu i modyfikacji widoku strony – z tego akurat nie korzysta większość osób, ale to zawsze argument na plus.

Dostałem wersję z WiFi, więc nie miałem możliwości przetestowania działania sieci za pośrednictwem sieci komórkowej ani trzymania zasięgu.

Swoją drogą – tablet bez 3G to jednak jest porażka. Człowiek gdzieś bierze tablet na zewnątrz, by coś poczytać/pooglądać, a dopiero później przyzwyczajony do tkwiącej cały czas w gnieździe karty SIM w poprzednich modelach orientuje się, że w tym konkretnym urządzeniu szczeliny nie ma, a internety zostały w domu. #firstworldproblems

scsgpt_3

W wypadku WiFi jest jednak bardzo dobrze – zarówno w domowym zaciszu, jak i w niekoniecznie stabilnych hotspotach nie zauważyłem, by nagle urządzenie samo rozłączało się z siecią.

No i pod względem działania samej przeglądarki nie mam żadnych zastrzeżeń. Widać, że to tablet z wysokiej półki i stworzony do pracy, gdzie wszystko ma działać szybko i stabilnie. Praca na kilku/kilkunastu stronach na raz? Streaming filmów w wysokiej rozdzielczości? Nie czeka się na reakcję tabletu, tylko to on czeka na naszą decyzję. Restart aplikacji? Przepraszam, co to takiego restart? Nie słyszałem o tym.

W standardzie nie znajdziemy jednak Flasha. Można go doinstalować zewnętrznymi aplikacjami. Póki co to jest jeszcze wada – jakoś przejście na HTML5 nie jest jeszcze tak szybkie. W większości najpopularniejszych serwisów wideo wszystko działa jednak bez zarzutu.

Panie, na wodę to nie jeździ

Przy okazji testów Z2 Tablet pisałem, że trochę długo się ładuje (około 4 godziny ładowarką 1,5A). Tak samo i tutaj, tylko że 4 godziny dotyczą 2A ładowarki ;). No cóż – duuuuża bateria to błogosławieństwo i przekleństwo. Szybkość ładowania nie należy do najszybszych i praktycznie tablet ładował się ze mną w tym samym czasie, tylko że on jakieś 20 cm od łóżka ;).

8220 mAh robi jednak spore wrażenie. I sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Tutaj widać, że duża pojemność baterii robi swoje – rozładowanie go w jeden dzień nie jest praktycznie możliwe bez ustawienia z premedytacją najwyższej możliwej jasności. Albo włączenia GPSu i routera WiFi. Chociaż wcale ich nie potrzebujesz, ale kto by się tym przejmował…

Fakt, że dostałem wersję z WiFi, a nie z LTE – to by w jakimś stopniu wpłynęło na zużycie baterii. Sprawa wygląda następująco: w wypadku Xperii Z2 miałem leciutki niedosyt, tutaj jest lepiej. 2-3 dni normalnego użytkowania (głównie Internet/streaming muzyki) nie są problemem. Jak napisałem wyżej, nawet podczas no-lifienia bez wypuszczania tabletu z ręki problemem jest rozładowanie go w dobę. Czas pracy na baterii nie jest absolutnie rekordowy, ale czasem można zapomnieć o ładowarce i jej lokalizacji. To mi się podoba.

It’s amazing, I’m the reason, everybody fired up this evening

Po testach Galaxy Taba Pro 10.1 mam dwa wnioski, w sumie niekoniecznie mocno związane z nim samym:

1. S Pen to cudo, zwłaszcza w połączeniu z możliwościami tabletów Samsunga. Dostęp do multitaskingu może nie jest rewolucyjny, ale mocno ułatwiony. Wraz z funkcjami rysika od Samsunga codzienna praca z wycinkami tekstu, zdjęć, dokumentami i multimediami naprawdę wskakuje na inny poziom.

2. Testując Xperię Z2 Tablet, nie miałem pojęcia o tym, jakim game-changerem mogą być mała masa i wymiary. Teraz już wiem i w każdym innym tablecie czuję nawet niewielką różnicę. Co nie zmienia faktu, że Tab Pro 10.1 do ciężkich urządzeń nie należy.

galaxytabpro_7

Taba Pro 10.1 dostałem krótko po oddaniu testowanego wcześniej przeze mnie tabletu Z2 od Sony. Z2-ka była bardzo dobra jakościowo, choć przelicznik cena/jakość już tak korzystny nie był. Nie wiedzieć czemu, Taba Pro 10.1 otoczyłem swoją własną mitologią. Jeszcze przed otrzymaniem przesyłki od Samsunga wmówiłem sobie, że będzie to sprzęt, który mnie zauroczy i okaże się lepszy od Z2 – jednym słowem, miało być to coś, co spowoduje u mnie opad szczęki i ogólny zachwyt. Najpierw Radek skutecznie ostudził mój entuzjazm, a później już tablet wreszcie otrzymałem w swoje ręce. I swoją głupotę mogłem skonfrontować z rzeczywistością.

Do produktu Samsunga, w przeciwieństwie do konkurencji od Sony, mam mniej zastrzeżeń. Tabletu koreańskiego producenta da się komfortowo używać w pełnym słońcu, co w wypadku Z2 zapewniało punkty ujemne za gimnastykę mięśni twarzy, zmarszczki mimiczne i dodatkowe metry/kroki w Endomondo w poszukiwaniu cienia. Z2 dba o twoją sprawność fizyczną! Ten tablet był fit jeszcze przed prezentacją S5.

galaxytabpro_5

Wracając do Galaxy Taba – korzystających z multimediów ucieszy głośne i dobre jakościowo wyjście audio oraz bardzo dobry aparat fotograficzny. Ekran, chociaż nie zapewnia takiego efektu wow, jak miałaby to sugerować wysoka rozdzielczość, to zapewnia bardzo dobrą jakość; niższa ocena wyświetlacza byłaby raczej średnio prawdziwa. Właściwie poza niewielkimi przycięciami i pewnymi niedostatkami w spasowaniu w tym tablecie brakuje dwóch rzeczy. Rysika S Pen i nieco mniejszej masy. Jedno jest już w serii Note Pro, drugie rozwiązanie jeszcze u inżynierów. Poza tym jestem pod wrażeniem – Samsungu, kawał dobrej roboty. Moja punktowa (mocno uproszczona) ocena wynosi 8-/10.

Zalety:

  • dobra jakość wykonania
  • świetna wydajność i stabilność
  • zadowalającej jakości ekran o wysokiej rozdzielczości
  • wysoka jakość dźwięku na słuchawkach i głośniku
  • bardzo dobre zdjęcia i wideo
  • atrakcyjny, przystosowany do codziennych czynności, interfejs
  • bezproblemowa obsługa wielozadaniowości
  • wydajna przeglądarka
  • długi czas pracy na pojedynczym ładowaniu
  • wygodna klawiatura ekranowa
  • dodatki od producenta (subskrypcje czasopism i aplikacje do ich przeglądania)

Wady:

  • brak obsługi popularnych formatów wideo już z pudełka
  • lokalizacja głośników mogła być lepsza
  • gorsze niż u konkurencji materiały użyte do produkcji obudowy
  • fatalnie działający system podpowiadania słów – od razu do wyłączenia





Written by: Kuba Stypułkowski

Na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia - na każdy temat. Lubi Windows Phone i phablety, również te androidowe. Nie rozstaje się ze słuchawkami (jeśli znów ich nie zniszczył), klawiaturą i piłką do koszykówki. Ceni dobrą jakość dźwięku. Przyszły teksańczyk. W internetach pod nickiem @stypulkovski.

No comments yet.

Leave Your Reply