„Nosił wilk razy kilka….” czyli słów pare o batalii sądowej Apple w UK

Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie jestem żadnym „wrogiem” Apple. To by było śmieszne z resztą. Firma jak firma, robi porządny sprzęt, sam go używam i jestem zadowolony. Jest jednak coś co mnie w Apple irytuje. A mianowicie batalie sądowe o najbardziej bzdurne patenty. 

Jak to wygląda każdy widzi: jest sobie całkiem przyjemne rozwiązanie, stosowne przez wielu producentów od lat. Wtedy pojawia się Apple i patentuje to rozwiązanie jako własne (na temat chorego systemu patentowego w USA nie będę się już rozwodził). Następnie pozywa firmy które z niego korzystały, wygrywa rozprawy i blokuje sprzedaż urządzeń konkurencji. Wszystko oczywiście dzieje się w świetle prawa. Według oficjalnych statystyk w ponad 60% spraw patentowych dotyczących rynku mobilnego zaangażowane jest Apple. Większość spraw toczy się w USA, a że amerykańscy sędziowie to patrioci murem stoją za rodzimym producentem. Podobną taktykę obrały Niemcy i kilka innych krajów. Tutaj na chwilkę przerwę: Anglicy to przekorny naród. Wszystko chcą robić po swojemu: własne standardy gniazdek elektrycznych, ruch lewostronny, jedyny kraj starej unii z własną walutą. Nic dziwnego więc, że to w Wielkiej Brytanii dobra passa Apple została przerwana. Nie dość, że sąd uznał, iż tablet Samsunga nie przypomina ani trochę iPada to jeszcze nakazał Apple przeprosić koreańskiego producenta. Nie mają to być jednak byle jakie przeprosiny. Apple musi zamieścić wspomnianą informację w wybranych brytyjskich gazetach oraz… na swojej stronie internetowej. mam nadzieję, że taka nauczka ostudzi sądowe zapędy Apple, które przestanie z konkurencją walczyć patentami i skupi się na walce produktami. Czego sobie i innym konsumentom gorąco życzę.

Written by: Maciej Bukała

No comments yet.

Leave Your Reply