Test: HTC Legend

Rynek telefonów komórkowych, póki co, to ciągły wyścig. Który zaoferuje większy wyświetlacz, gdzie większa rozdzielczość, kto da więcej megapikseli, częstotliwość procesorów, grubość… można by wymieniać i wymieniać. Obecna tendencja zdaje się zmierzać w złym kierunku – zapomina się o sprawach najważniejszych (patrz problemy z zasięgiem wielu nowoczesnych modeli), „flaczki” pakuje się w tandetne materiały, czas pracy na baterii zamiast rosnąć, zmniejsza się. Legend nie jest taki (choćby z racji ulokowania go w hierarchii producenta niżej niż Desire – ukazał się równocześnie z Legendem, Desire był wtedy flagowym modelem HTC z Androidem) – dostajemy standardowej rozdzielczości ekran, średnią moc obliczeniową, stosowną grubość, ale także metalową, solidną obudowę. Czy jednak te cechy wystarczą, by zdobyć serca (i portfele) użytkowników? Odpowiedzi na te oraz inne pytania udzieli poniższy test.

Zestaw

W małym, białym pudełku ukryto:

  • telefon HTC Legend
  • słuchawki douszne
  • karta pamięci o pojemności 8 GB
  • ładowarka dwuczęściowa, jedną z części jest kabel USB

Zestaw, delikatnie mówiąc, bardzo skromny. Zaznaczam jednak, iż jest to sztuka samplowa, a nie sprzedażowa. W egzemplarzu sklepowym znajdą się jeszcze instrukcja obsługi oraz inne dokumenty. Nie zmienia to jednak faktu, że za ponad 1000 zł można oczekiwać czegoś więcej – jakiegoś pokrowca, folii na ekran, choćby najprostszej słuchawki BT… czegokolwiek.

Wygląd i wykonanie

Już od pierwszego spotkania z Legendem mamy okazję poczuć, że obcujemy z czymś wyjątkowym. Hero wyznaczył nowy design – albo można go było kochać, bądź nienawidzić. Legend został opracowany według podobnego schematu, lecz jego wzornictwo jest bardziej dojrzałe i stonowane. Ale po kolei.


Przód telefonu zdominowany jest przez ekran AMOLED o przekątnej 3,2 cala oraz rozdzielczości HVGA (320×480 px). Wykonano go w technologii pojemnościowej, przez co niemożliwa jest obsługa np. rysikiem. Wyświetlacz jest bardzo dobry – cechuje się bardzo dobrą czernią oraz kontrastem, ma także rewelacyjne kąty widzenia, zarówno w pionie, jak i w poziomie. Jest tylko jeden jego mankament – bardzo się brudzi i trzeba go często wycierać. Jest on otoczony obwódką o kolorze fortepianowej czerni. Wewnątrz niej mieszczą się przyciski pod ekranem – powrotu do ekranu głównego, menu, powrotu do poprzedniego ekranu oraz wyszukiwania Google (jest także opcja wyszukiwania głosowego). Nad ekranem znajdziemy logo HTC oraz głośnik do rozmów. Obok głośnika jest także umieszczona dioda informująca. Na samym dole przedniego panelu znajduje się optyczny trackball, otoczony przyciskiem. Przyznam szczerze, że miałem pewne obawy co do jego działania – okazały się jednak one bezpodstawne. Trackballa nie używa się tak często, a jak już, to nie przeszkadza on w nawigacji, choć mógłby mieć jednak trochę większą czułość. Góra telefonu to miejsce dla wejścia słuchawkowego minijack 3.5 mm oraz przycisku wyłączania/włączania telefonu. Krótkie jego naciśnięcie blokuje również telefon i wzbudza go również ze stanu zablokowanego – trzeba jeszcze przesunąć palcem w dół po ekranie. Tył telefonu jest bardzo minimalistyczny i utrzymany w typowym dla HTC stylu. Widnieją tam: obiektyw aparatu, mała dioda LED i głośnik do muzyki – wszystko znajduje się we wnętrzu prostokąta wykonanego z gumy. Pod nim jest metalowa bryła telefonu, a na niej napis „HTC”, a w dolnej części mały „WITH HTC SENSE”. Na samym dole znajdują się plastikowe plecki pokryte gumą, skrywające szczelinę karty microSD, karty SIM oraz pokrywy baterii. Dostęp do tych wejść może na początku sprawiać pewne trudności, lecz w praktyce jest lepiej. Bateria wypada sama, po przechyleniu telefonu pod odpowiednim kątem, wejście karty SIM jest blisko, lecz niestety karta pamięci jest umieszczona nieco głębiej. Osoby z dużymi palcami mogą mieć z tym niemałe problemy. Wszystko to jednak zostało wymuszone konstrukcją telefonu z jednego bloku aluminium. Dół zawiera: mikrofon, złącze microUSB i mały zaczep na smycz. Prawy bok nie zawiera żadnych elementów, na lewym boku umieszczono klawisze regulacji głośności. Telefon ma wymiary: 112 x 56,3 x 11,5 mm – nie są to duże wartości, dzięki czemu przyjemnie wtapia się w dłoń. Waży 126 gramów, co zważywszy na konstrukcję z metalu jest zaletą. Masa jest idealnie wyważona – środek ciężkości położony jest na samym środku.

Całość została wycięta z jednego bloku aluminium, przez co unikamy wszelkich trzasków, ale… jest jedno miejsce, gdzie telefon po prostu trzeszczy. Nie trzeba być z zawodu mechanikiem, by domyśleć się, że newralgicznymi częściami wszelkich konstrukcji są elementy ruchome oraz łączenia. Tak jest też w wypadku Legenda – chodzi o połączenie plastikowej pokrywy z metalową całością. Nie pomaga wszelkie dociskanie, choć żeby telefon zaczął trzeszczeć, trzeba go uciskać – w codziennym użytkowaniu tego raczej nie zauważymy. Legend występuje w kilku wariantach kolorystycznych. Do testów otrzymałem egzemplarz w kolorze srebrnym.

Zielony Robot – system, wydajność, ergonomia

Legend, podobnie jak jego poprzednik, pracuje pod kontrolą systemu Android. W wypadku testowanego egzemplarza była to wersja 2.2 zwana kodowo Froyo. O ile poprzednie wersje były pozbawione wielu podstawowych, wręcz oczywistych funkcji (choćby łączność BT), o tyle Froyo jest systemem kompletnym, któremu nie brakuje niczego pod względem funkcji. Najważniejsze zmiany względem Eclair (wersja 2.1) to:

  • wsparcie dla Flash 10.1 Mobile
  • poprawienie wydajności (nowy silnik V8 i JIT)
  • lepsza współpraca z Bluetooth
  • możliwość instalacji aplikacji na karcie pamięci
  • aplikacje mogą same robić backup swoich danych
  • tethering WIFI
  • poprawienie interfejsu galerii
  • lepsza kontrola zoomu w aparacie

Sam system jest przyjemny w użytkowaniu i intuicyjny (używałem kilka miesięcy E90, nie miałem jeszcze Androida). Obsługę ułatwiają widżety, menu podzielone na kategorie, czytelne opcje. Nie zabrakło funkcji typowych dla smartfonów, m.in. opcja wykorzystania jako routera Wi-Fi. Dobrze rozwiązano kwestię powiadomień – wystarczy przeciągnąć górną belkę na dół, by naszym oczom ukazały się informacje o aktualnie granym utworze, wiadomościach, uruchomionych aplikacjach oraz innych komunikatów. Po wybraniu przycisku po lewej stronie od skrótu „Telefon”, ukaże nam się szufladka z aplikacjami. Dodatkowe aplikacje można oczywiście pobrać z Marketu – jednak by go używać, potrzebne jest konto mailowe Google, bez niego nie uzyskamy także dostępu do sieci. Telefonem zarządza jednostka Qualcomm MSM 7227 o częstotliwości 600 MHz. Wszystko wskazuje na to, iż taktowanie jest dynamicznie skalowane, w zależności od sytuacji (np. przy wyłączonym ekranie częstotliwość procesora się zmniejsza). CPU wspomaga 384 MB pamięci RAM.

Wydajność w benchmarkach to kwestia dla niektórych ważna, jednak Legend pokazuje, iż nie warto się nimi sugerować. Do testów wydajności użyłem 4 aplikacji. Przeprowadzone było 5 pomiarów, podaję wyniki uśrednione.

Quadrant – 902 pkt.

NenaMark – 19,8 fps

NeoCore – 30,1 fps

LinPack – 7,268 MFLOPS, 11,56 sekund

Wynik w Quadrancie jest wyższy niż Samsunga Galaxy S, wyposażonego w dużo bardziej wydajne podzespoły, choć mający jednak do napędzenia większy ekran o wyższej rozdzielczości. W praniu wydajność pozostawia niewiele do życzenia – czasem telefon potrafi zwolnić przy większej (powyżej 5) liczbie aplikacji (choć każdy telefon wtedy „zamuli”, dodatkowo można posiłkować się taskkillerami). Jednostki obliczające, które znajdują się w Legendzie, powinny być standardowym wyposażeniem minimum telefonu z Androidem. Gwarantują one pewną i stabilną pracę.

Funkcje telekomunikacyjne

W obliczu postępu telefonów, wyścigu na przekątne ekranu, rozdzielczości, megapiksele, procesory, milimetry, itd. itp., wydaje się, iż funkcje telefoniczne zostały przez producentów telefonów zapomniane. Jednak w dalszym ciągu mamy do czynienia z telefonem, a nie urządzeniem multimedialnym bez modułu GSM (jak dawne PDA). Jako telefon HTC Legend sprawdza się znakomicie. Jakość rozmów nie pozostawia żadnych zastrzeżeń – dźwięk jest bardzo czysty, na upartego mogłoby być jednak trochę głośniej. Telefon nie gubi zasięgu, mimo metalowej obudowy i anteny umieszczonej na dole – co najwyżej o jedną kreskę – z -81 dBm do -91 dBm. Książka telefoniczna może nie poraża opcjami konfiguracyjnymi, lecz jest bardzo, ale to bardzo czytelna (duża w tym zasługa Sense’a). Możemy przejrzeć historię połączeń z danym numerem oraz historię wiadomości. Możemy też grupować kontakty oraz przejrzeć całościową historię połączeń, co więcej, możemy je także importować z portali społecznościowych, np. z Facebooka. Pojemność książki telefonicznej jest ograniczona pamięcią telefonu – a kontakty zajmują bardzo mało miejsca.

Wiadomości tekstowe uszeregowane są chronologicznie, jedna grupa po drugiej. Gdy obok nazwy nadawcy widnieje liczba w nawiasie, oznacza to, iż z tą osobą wymieniono kilka wiadomości, a w skrzynce pokazywana jest ostatnia. Są one poszeregowane w grupy, chronologicznie. Konwersacje z różnych dni są oddzielone odstępami. Poniżej jest pole, w które możemy stuknąć, by zacząć od razu odpisywać. Pojemność skrzynki odbiorczej SMS także jest nieograniczona. Klawiatura ekranowa może działać w orientacji poziomej bądź pionowej, w układzie QWERTY bądź numerycznym, ze słownikiem XT9 lub bez. Domyślna klawiatura ekranowa jest dosyć wygodna, nawet w układzie poziomym. Klawisze są lekko od siebie oddzielone, co ułatwia wprowadzanie tekstu. Do dyspozycji mamy także dobry słownik, poprawiający wyrazy. Co jednak, jeśli chcemy pisać szybciej? Wystarczy wgrać Swype’a – klawiaturę ekranową działającą w inny sposób niż systemowa. Dzięki niej można pisać bardzo szybko i bezbłędnie. Kto nie wierzy, niech obejrzy na YT film ze Swype w roli głównej.

To ma Sens(e)

Poprzednik Legenda, Hero, zasłynął swoim ekstrawaganckim wyglądem i (w sumie przede wszystkim) nakładką graficzną Sense UI. HTC wydał nową wersję tego interfejsu najpierw dla modeli Legend i Desire. Najważniejsza zmiana względem poprzednika to dodanie ekranu FriendStream. Wyświetla on wpisy znajomych na popularnych portalach społecznościowych – Facebook, Twitter, itp., itd.

Widżety możemy umieszczać na siedmiu pulpitach. Ekrany możemy dowolnie modyfikować, dodając lub usuwając widżety, alternatywne możemy instalować z Marketu. Domyślny wygląd ekranów zależy od tzw. sceny. Jest ich sześć: „HTC”, „Społeczne”, „Praca”, „Zabawa”, „Podróż”, „Czysty i prosty”. Wspomniany wcześniej FriendStream jest położony na drugim ekranie od lewej w scenie „Społeczne”. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by przenieść go na inny ekran bądź całkowicie usunąć. Wgranych widżetów jest bardzo dużo, a Market zawiera wiele dodatkowych. Po wciśnięciu klawisza menu możemy zmienić aktualną scenę, a także tapetę, lub zmienić ją na animowaną (wnosi to Android w wersji 2.1). Zmodyfikowaną kompozycję możemy zapisać jako kolejna scena. Dużo opcji personalizacji, ale wszystko to jest w ramach Sense UI. Można wgrać inny launcher (ich też jest dużo w Markecie) i dostajemy np. inną belkę systemową na dole – w dodatku nie oznacza to rezygnacji z widżetów z Sense – można je także dodać. A jeśli nie pasuje nam choćby sławny zegarek z Sense, można go wymienić. Widżetów jest w Markecie cała masa, podobnie zegarków, zestawów widżetów, przełączników, wskaźników i tym podobnych bardziej lub mniej przydatnych rzeczy. Na zdjęciach są pokazane: standardowy interfejs Sense i interfejs z użyciem innego launchera, w dodatku z zestawem widżetów innych niż domyślne – pokazuje to tylko, jakie możliwości personalizacji oferuje system od Google. W ramach interfejsu HTC Sense kalendarz integruje się z Facebookiem – oznacza to, iż np. urodziny znajomych są zaznaczane w kalendarzu jako osobne wydarzenia.

GPS

Domyślną aplikacją nawigacyjną w HTC Legend jest Nawigacja Google (w oparciu o Mapy Google). Wszystko OK, ale… firma z Mountain View nie udostępniła jej dla Polski. Aplikacja jest, lecz „nie można jej używać w obecnej lokalizacji”. Same Mapy Google działają płynnie, a poruszanie się po nich nie sprawia problemów. Można używać multitoucha w Mapach, podobnie jak wyszukiwania głosowego, dzięki czemu przeglądanie Map sprawia jeszcze większą przyjemność.

Do testów GPS użyłem innej aplikacji dostępnej w Markecie – Sygic Aura, trial 7-dniowy, ale w pełnej funkcjonalności. Pierwsze uruchomienie, czyli tzw. zimny start (bez wspomagania A-GPS), zajął około 1 minutę i 40 sekund. Podczas testów (poruszanie się piechotą, podróż około 3 km po mieście, telefon spoczywał w kieszeni kurtki) Legend zgubił sygnał tylko raz, a ponowne ustalenie pozycji zajęło tylko kilkanaście sekund. Sam interfejs aplikacji jest intuicyjny i przyjemny, konieczne do działania jest jednak założenie konta, a następnie zalogowanie się do niego. Są wskazówki głosowe, tryb mapy 2D lub 3D, dobra baza punktów POI, symulacja trasy, różne schematy kolorystyczne… Opcji jest sporo, a argumenty przeciwko Androidowi, że nie ma na niego porządnej nawigacji są bezpodstawne – Sygic Aura jest tego najlepszym przykładem. Oczywiście są też alternatywne aplikacje.

Muzyka i radio

HTC Legend, choć nie został zaprojektowany specjalnie do słuchania muzyki, taką funkcję również posiada (zresztą jak każdy współczesny smartfon). Co więcej, urządzenia od HTC nigdy nie grzeszyły jakością dźwięku, podobnie jak jakiekolwiek urządzenia z Androidem. Odtwarzacz muzyczny sugeruje, iż taki trend potwierdzi się i w Legendzie. Jest on bardzo prosty, nie posiada nawet equalizera. Nie zapomniano jednak o funkcji wyświetlania okładek oraz losowego odtwarzania utworów. W Android Market są jednak dostępne inne aplikacje do odtwarzania muzyki, które mają korektor dźwięku. Dźwięk na głośników jest dosyć głośni, lecz średni jakościowo. Dominują tony wysokie, a basów praktycznie nie ma. Co więcej, głośnik zewnętrzny jest tak ulokowany, iż po położeniu telefonu na płaskiej powierzchni głośność bardzo się zmniejsza. Dźwięk na słuchawkach prezentuje z kolei dobry poziom – Legend pozytywnie mnie zaskoczył. HTC nie słynęło także z dobrego dźwięku, ale Legend zaprzecza tej tezie. Dźwięk jest dosyć ciepły, czysty, a głośność również jest na zadowalającym poziomie. Jeśli dźwięk nam nie odpowiada, zawsze możemy się poratować słuchawkami wyższej klasy – telefon posiada wejście jack 3.5 mm. Skoro już o słuchawkach mowa – to te dołączane do Legenda są dosyć słabej jakości. Porównywałem je do Nokii WH-205 – góra jest nieco bardziej wyeksponowana, a bas jest dużo mniej wyraźny – zaznaczam jednak, że standardowe słuchawki są douszne, a Nokii dokanałowe. Dodatkowo są bardzo duże i lubią wypadać z uszu. Słuchawki mają także prostego pilota z trzema przyciskami – cofnij/poprzedni utwór, odtwarzanie/pauza, przewiń w przód/następny utwór. Radiem zarządza bardzo estetyczna aplikacja – radio dodatkowo obsługuje RDS. Nie widziałem chyba milszego dla oka programu zarządzającego radiem. Czułość modułu FM i jego działanie są wręcz wzorcowe – przy przemieszczaniu nie słychać wcale zakłóceń. Głośność radia nie wzbudza żadnych zastrzeżeń.

Internetowi wszystko robią sami…

Android, pod którego kontrolą pracuje Legend, jest systemem wręcz stworzonym do Internetu. Sam telefon również temu sprzyja – duży ekran dotykowy z funkcją multitouch, wszelkie standardy łączności bezprzewodowej (nawet z powszechnie pożądanym zwłaszcza w Polsce UMTS900) – WiFi, HSDPA/UMTS, GSM, itd. Jest jeszcze jedna rzecz, która sprawia, iż przeglądanie Internetu staje się czystą przyjemnością. To wbudowana przeglądarka – jest rewelacyjna. Obsługuje Flasha, można używać multitoucha, ma bardzo dobrą wydajność, a np. linki z YT można odtwarzać w osobnym programie do tego przeznaczonym bądź bezpośrednio w przeglądarce. O wygodzie domyślnej przeglądarki niech świadczy fakt, że ja – wielki zwolennik Opery Mini i tak samo wielki przeciwnik standardowych przeglądarek – używałem jej tylko w sytuacjach „kryzysowych”, gdy strona zawiera dużo danych. Na co dzień korzystałem z domyślnej. Nie, że OM jest w jakiś sposób nieergonomiczna (obsługuje m.in. multitouch), ale jednak systemowa jest wręcz perfekcyjna. Dużo telefonów z Androidem ma zaimplementowaną tą samą przeglądarkę. Jest ona doskonała – to jeden z największych atutów testowanego telefonu. Z innych aplikacji intensywnie zintegrowanych z Internetem można wymienić klienty portali społecznościowych, aplikację do YouTube bądź Shazam. W aplikacji YouTube także można wykorzystywać funkcję wyszukiwania głosowego. Działa także akcelerometr, podobnie jak w aplikacji Facebooka. Całość nie nastręcza trudności natury ergonomicznej, dodatkowo szybkość jest bardzo dobra.

Aparat i wideo

HTC Legend został obdarzony aparatem wykonującym zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 5 MPX. Posiada on funkcję autofocus. Maleńki obiektyw wspomaga dioda LED, dodatkowo można rejestrować filmy w rozdzielczości VGA, w 20 klatkach na sekundę. Menu aparatu jest dosyć bogate: oprócz funkcji tak oczywistych tak jak wybór rozdzielczości zdjęcia, jakości, kontrastu, jasności, nasycenia, itp. znajdzie się też manualny wybór czułości oraz tryb pomiaru ostrości. Cała aplikacja jest przejrzysta, zdjęcie wykonujemy czujnikiem optycznym, a dokładniej przyciskiem znajdującym się wokół niego. Jakość zdjęć w dobrym oświetleniu jest zadowalająca. Ostrość jest na dobrym poziomie, a aberracje chromatyczne nie rzucają się w oczy i są trzymane w ryzach. Odwzorowanie kolorów również nie budzi żadnych zastrzeżeń. Nie zaobserwujemy także winietowania. Aparat Legenda bardzo dobrze sprawuje się w fotografowaniu tekstów (zamieszczone samplowe zdjęcia). W nocy zdjęcia są złej jakości – ale jeśli aparatu nie będzie wspomagać lampa ksenonowa, to żaden telefon w takiej sytuacji sobie nie poradzi. Całościowo jednak jakość zdjęć oceniam dosyć dobrze.

Bateria

Urządzenia z systemem Google’a na pokładzie zazwyczaj nie należą do energooszczędnych. Z jednej strony jest to spowodowane dużymi ekranami dotykowymi oraz energochłonnymi procesorami, z drugiej jednak czasy pracy na bateriach odbiegają dużo od smartfonów z innymi systemami. HTC Legend wyposażono w ogniwo o dosyć dużej pojemności – 1300 mAh. W praktyce starcza ono na około 36 godzin dosyć intensywnej pracy – aktywna transmisja danych przez GG, od czasu do czasu przeglądanie stron internetowych, sporadyczne granie w gry oraz około pół godziny słuchania muzyki. W tym czasie zostało wysłanych 10 SMSów oraz wykonane rozmowy – w sumie około 15 minut. Telefon czuwał w sieci 3G, jasność ekranu ustawiona na najmniejszą. Jeśli jednak wyłączymy wszelką synchronizację w tle, wymusimy tryb 2G i ograniczymy przesyłanie danych, telefon wytrzyma 2,5 – 3 dni. Jak na telefon takiej klasy, wynik jest przyzwoity, choć mogłoby być lepiej.

Jestem Legendą

Legend nie wzbudza obecnie sensacji (nawet tuż po premierze jej nie wzbudzał), nie jest smartfonem takim, iż po dwóch, góra trzech minutach obcowania z nim stwierdzamy, iż musimy go kupić. To wszystko sprawia, że nie jest modelem popularnym. Jednak w miarę testowania telefonu uświadomiłem sobie, że niszowy niekoniecznie znaczy gorszy.

W ostatecznym rozrachunku Legenda oceniam wysoko. Bardzo mi się spodobał, ma dużo zalet – najważniejszymi są metalowa obudowa i „kompaktowość”. Telefonowi nie brakuje w sumie niczego, ma świetny interfejs, dobrą wydajność, bardzo dobrze sprawdza się w podstawowych, „telefonicznych” zadaniach. Można go kupić za 900-1000 zł na aukcjach internetowych. Jeśli jest to pierwszy Android, albo „przeskakujesz” z pierwszej generacji sprzętu (G1, Magic, i7500) lub innych niskobudżetowych urządzeń z Androidem na pokładzie i szukasz przede wszystkim niezawodności – Legend jest bardzo dobrym wyborem. Ale gdy masz HTC Hero…

Jeśli jesteś posiadaczem Bohatera, zmiana na Legenda ma mniejszy sens. Oczywiście dalej zostają te same zalety, choć pod względem sprzętowym wnosi mniej. Nie zawiedziesz się, jeśli wybierzesz Legenda – ale warto w tym wypadku postawić wnętrzności nad obudowę, choćby po to, by doznać wrażenia dużego przeskoku.

Zalety:

  • obudowa z jednego bloku aluminium (mimo konsekwencji, jakie za sobą niesie)
  • kompaktowe wymiary i nieduża masa
  • interfejs HTC Sense, bardzo wygodny i intuicyjny
  • ekran AMOLED wysokiej jakości
  • dobra jakość muzyki
  • bardzo dobra jakość rozmów
  • genialna przeglądarka internetowa
  • fizyczne przyciski, trackball, dioda informująca oraz czujniki
  • komplet standardów transmisji
  • przyzwoita wydajność
  • integracja z usługami Google
  • duże możliwości personalizacji i aplikacje dostępne z poziomu Android Market
  • opcja wyszukiwania głosowego
  • niezła klawiatura ekranowa

Wady:

  • bardzo niska czytelność ekranu w słońcu
  • przeciętny czas pracy na baterii
  • za wysoka cena w stosunku do możliwości
  • brak przycisku spustu aparatu
  • niska jakość głośnika od muzyki
  • brudzący się ekran oraz przyciski fizyczne
  • czasami się grzeje
  • brak kamery do wideorozmów

Autor: Jakub Stypułkowski (Oscypek)

Written by: Kuba Stypułkowski

Na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia - na każdy temat. Lubi Windows Phone i phablety, również te androidowe. Nie rozstaje się ze słuchawkami (jeśli znów ich nie zniszczył), klawiaturą i piłką do koszykówki. Ceni dobrą jakość dźwięku. Przyszły teksańczyk. W internetach pod nickiem @stypulkovski.

6 Comments Added

Join Discussion
  1. Mariusz Burski 09-03-2011 |
    Bardzo dobry test :-) Oby więcej takich :-) A co do samego telefonu to nie dla mnie - jakoś odzwyczaiłem się już od "dotykowców".
  2. Jakub Stypułkowski 11-03-2011 |
    @mariusz9a: gdy nadszedł iPhone i pojemnościowe ekrany (w sumie były one już wcześniej), wtedy obsługa ekranu dotykowego stała się bajką. Trochę później nadszedł Swype - dzięki niemu i sprzętowa klawiatura jest zbędna. Miałem podobne podejście - nigdy sam dotyk, jak już, to z QWERTY. Ale jak jest Swype - to tylko dodatkowy ciężar. Sam miałem chrapkę na Desire Z, ale skuszę się chyba na Desire/Desire HD bądź Defy/Milestone XT720 ;-).
  3. Mariusz Burski 11-03-2011 |
    @Jakub: Ja przez 1,5 roku używałem Samsunga Omnie i dawałem radę (a bardzo dużo pisze SMS). Miałem też jakiś czas Samsunga Wave z tym niby wypasionym SuperAmoled. Ja szybko się przyzwyczajam do takich rzeczy, ale mimo wszystko, wygodniej mi jest używać telefon z klawiaturą, a najlepiej współpracuje mi się z QWERTY (BlackBerry bardzo miło wspominam). Jednak dotyk nawet nie wiem jak dobrze by działał, zimą zawsze będzie sprawiał większy problem niż klawiatura :-(
  4. Sajbi 12-03-2011 |
    Fajny tel. ale dziwi mnie dlaczego ma tak słaba baterie (jak wszystkie nowe tel.) a szkoda bo moja była Nokia 6650d chodź miała udźwignąć tylko SymbianOS 9.3fp2 to miała bateryjkę (klasyczną nie Li-Poly) 15000mAh znaną z E90 i to było takie sensowne minimum a wiadomo że w takim duym urządzeniu jak HTC kosztem tych 2mm spokojnie dało by rade wcisnąć 1800/2000mAh li-poly. A reszta telefonu spoko ale to raczej bardziej prestiżowa alternatywa dla Galaxy Lite (podobne funkcje ale nie ta marka i brak tej kozackiej obudowy z alumu). Sam test no cóż wypadało by w którymś komencie krytykować ale niema za co, test dość długi dużo pożądanych fotek i konkretnych danych i opisów poszczególnych funkcji. Test -10/10 :) PS.Jak już został poruszony temat niszowych smartphone to może by tak test SE Vivaz Pro?
  5. Jakub Stypułkowski 13-03-2011 |
    To tak samo jak z wszystkimi innymi smartfonami, choćby HTC. Przykład - zwykły Desire ma baterię o pojemności chyba 1400 mAh. Desire HD z większym ekranem, nie AMOLED (bardziej energożernym TFT), potężniejszym procesorem i większą ilością RAMu - 1230 mAh. Porządna bateria i Android? Nie u HTC, panie, toć Samsung takowe dodaje. ;-) Dziękuję za słowa uznania, to świetna motywacja do dalszej pracy ;-). Vivaz Pro? Ciekawy model (chyba jeszcze bardziej niszowy niż Legend), zobaczymy...
  6. Piotr Kowalik 19-03-2011 |
    Ogólnie używam podobnego HTC Desire. Ja też miałem Wave i szczerze? Po dziś dzień nie wiem czemu ludzie na forach tak się nim podniecali, że o mało co jaj nie znieśli.. Nie podobał mi sie ten telefon. Może miał ekran ładny, aparat przyzwoity, ale miał pewne wady, które skreśliły go i znalazł nową użytkowniczkę na Allegro. Co do baterii.. W moim Desire jest 1400 mAh i przy intensywnym użytkowaniu daje radę od rana do wieczora (co nie było oczywiste np. w LG Mini GD880!). Jak troszkę mniej używam to ładuję co dwa dni. Oczywiście nie mam ekranu na 100%, nie łączy się cały czas z siecią. Ogółem da się przeżyć. Jednakże gorszej baterii nie mogą dać, bo telefon ma ogromne możliwości, których przez baterię nie można byłoby wykorzystać. Ogólnie do HTC nie byłem przekonany, jak i do Androida. Kupiłem go tylko dlatego, że była wyprzedaż i jakby coś to mogłem go za dobrą cenę sprzedać na Allegro i kupic inny. Jednak nie żałuję. Podobają mnie sie rozwiązania HTC i Android, a HTC też daje mi porządną obudowę, której próżno szukać w Samsungu (mam głównie na myśli jego konkurenta- Galaxy S). Co do wyświetlaczy, to mam Super LCD od Sony (nie AMOLED Samsunga) i nawet dobrze. Kolor biały jest świetny, czarny przy niewielkim podświetleniu wygląda przyzwoicie. Jest bardzo czuły, znajomy przyznał mi dzisiaj, że dotyk dziala niz w jego iPodzie 3G. Wracając do obudowy- mam z tyłu panel gumowany, nie niszczy się i telefon świetnie leży w dłoni. Osobiście nie lubię świecących się plastików (może ładniejsze? Ale gdzie praktyka?) jak i metalowych. Sam interfejs Sense mnie przypadł do gustu i następny telefon być może też zakupię od HTC. Posiada także (jak w sumie każdy inny HTC- nawet niskobudżetowy Wildfire) diodkę, której tak bardzo mi brakuje w nowych telefonach (przyzwyczajenie z E50, E51). Dół telefonu również potrafi się nagrzać w dwóch przypadkach: przy ładowaniu oraz przy intensywnym użytkowaniu (domyślam się, że procesor 1GHz pracuje dość ostro). Dzisiaj trzymałem Legenda i lepiej lezy w dłoni niż mój, gdyż ten jest dość wąski ;-) Jeszcze po przeczytaniu testu dopiszę coś w porównaniu do Desire, może akurat ktoś będzie miał dylemat i moja opinia pomoże tej osobie.

Leave Your Reply