Test: Nokia Lumia 900

Pierwszy telefon Nokii z Windows Phone, Lumia 800, już w momencie premiery nie był czymś innowacyjnym, choćby sprzętowo. Ba – patrząc na specyfikację, trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno był to flagowy model. Teraz Nokia postanowiła choć trochę zmniejszyć dystans do konkurentów i wyprodukowała 900-tkę – z większym ekranem, lepszymi standardami łączności… No właśnie – na tym się innowacje niestety kończą, ale już sam ekran to wystarczający powód, by porównywać ją z urządzeniami podobnej klasy. Rola ekranu w smartfonie jest bardzo istotna, ale inne rzeczy potrafią równie mocno do telefonu zniechęcić bądź przekonać. Lumia stoi też z boku wyścigu na cyferki – bo w świecie Windows Phone liczby nie mają tak dużego znaczenia. Czy jednak warto kupić nową Lumię? Przekonajmy się.




Zestaw

W klasycznym pudełku, w jakie Nokia opakowuje swoje smartfony, znajdziemy oprócz Lumii: kabel USB będący częścią ładowarki, ładowarkę z wtyczką, słuchawki douszne, kluczyk do wyciągania szufladki z microSIM oraz instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.
Słuchawki są douszne, a nie dokanałowe. Nie lubię takich, ale te dodawane do 900-tki są wygodne i grają (oczywiście jak na „pchełki”) całkiem przyzwoicie. Zestaw oceniam jako kompletny – bo nic dodatkowego nie miałoby zastosowania. Nie ma slotu na karty pamięci czy portu microHDMI z racji braku slotów czy portów. Choć jakieś dodatkowe akcesoria by się przydały – smartfon niewątpliwie do najtańszych nie należy.

Klątwa Czarnej Perły

Nokia ustaliła konkretny schemat dla swoich smartfonów z WP7 i planuje się go trzymać. I dobrze, ponieważ jest on bardzo atrakcyjny. Nie znajdziemy nadmiernej liczby zaokrągleń, a wzornictwo sprawia wrażenie niezwykle eleganckiego, ale jednocześnie i prostego. Minimalizm to coraz powszechniejszy nurt w projektowaniu telefonów – jako zwolennik takiego stylu bardzo się z takiego stanu rzeczy cieszę. Lumia 900 jest największym przedstawicielem serii smartfonów fińskiego producenta. I w tym wypadku jest to bardzo duży okaz, ponieważ ma on 12,78 cm długości, 6,85 cm szerokości oraz 11,5 milimetra grubości i waży 160 gramów. Dane danymi, ale w tym wypadku oznacza to, iż smartfon Nokii można spokojnie nazwać „cegłą”, ponieważ nie należy on do najwygodniejszych w obsłudze „w ruchu” i często trzeba wspomagać się drugą ręką. Podobnie jest z innymi codziennymi czynnościami – wyciąganie telefonu z kieszeni jest niezbyt komfortowe, dodatkowo czuć sporą masę.

Bryła telefonu przypomina tak często opisywany ostatnio prostokąt z zaokrąglonymi rogami, jednak nie są to duże zaokrąglenia. Przedni panel prawie w całości pokrywa wzmacniane szkło Gorilla Glass – nie jest to jednak pierwsze ani ostatnie urządzenie, w którym rzeczone tworzywo udało mi się zarysować podczas normalnego użytkowania. Tafla szkła oprócz ekranu chroni również powierzchnię nad nim, gdzie ukryto czujniki, logo producenta oraz głośnik od rozmów, jak i pod nim, gdzie zobaczyć można dotykowe przyciski Wstecz, Pulpit oraz Wyszukaj. Przyciski te nie zawsze działają dobrze i niekiedy nie reagują na naciśnięcie – zaliczam to zdecydowanie na poczet wad. Tył jest bardzo minimalistyczny, jak w Lumii 800 czy też N9 – obiektyw aparatu, mała lampa LED oraz obwódka obiektywu, na której wygrawerowano logo producenta oraz informację o zastosowaniu optyki firmy Carl Zeiss.


U góry telefonu znajdziemy szufladkę na kartę w standardzie microSIM (jednak w dalszym ciągu nie jest on powszechny), wyciąganą kluczykiem – na szczęście taki dostarczono. Oprócz tego góra jest miejscem dla portu microUSB, służącym do transmisji danych oraz ładowania, także przez komputer, mikrofonu pomocniczego wykorzystywanego podczas usuwania szumów oraz wyjścia jack 3,5 mm. Dół urządzenia kryje w sobie głośnik od muzyki, dane o modelu i miejscu produkcji – w tym wypadku jest to Korea.


Na lewym boku nie znajdziemy żadnych elementów. Inaczej jest po przeciwległej stronie, bo tam umieszczono klawisze regulacji głośności, włącznik telefonu, za pomocą którego możemy jednocześnie zablokować ekran, oraz klawisz służący do robienia zdjęć, za który producentowi należą się oklaski.


Spasowanie elementów składowych w telefonie jest doskonałe. Absolutnie nic się nie ugina, nie wydaje z siebie różnych odgłosów, nie rusza się, dzięki czemu Lumia 900 jak mało który smartfon można określić mianem monolitu. Materiały są dobre – jest to szkło Gorilla Glass chroniące ekran (jednak nie całkowicie odporne na rysy) oraz poliwęglan barwiony w masie, który został użyty do produkcji korpusu. Tworzywo nie jest lakierowane, dzięki czemu możemy zapomnieć o rysach. Jednak coś za coś – w jakiś sposób musi się to niszczyć. W tym wypadku poliwęglan przy uszkodzeniu potrafi mieć ubytki. Czy to lepsze niż rysy – osądźcie sami. Ostatnim rodzajem materiału zastosowanym w Lumii jest metal. O ile ten, z którego wykonane są przyciski na bokach nie pozostawia nic do życzenia, o tyle obwódka obiektywu rysuje się na potęgę i wygląda to bardzo nieestetycznie.

Ekran

Zaczynając od suchych danych technicznych – przekątna ekranu wynosi 4,3”, a rozdzielczość 800×480 px. Został on wykonany w technologii AMOLED, a dopełniono go filtrem ClearBack. Jakość ekranu jest – ujmując to jednym słowem – powalająca. Doskonała, AMOLEDowa czerń dodaje uroku pulpitowi Windows Phone. Kontrast wręcz poraża, a kolory są żywe, jednocześnie niezbyt „cukierkowe”, za co często wszelkie ekrany tego typu są krytykowane. Kąty widzenia także są zdecydowanie bez zarzutu. Z racji zastosowania „zwykłego” AMOLEDu nie uświadczymy ziarna spowodowanego matrycą w technologii PenTile. Jasność ekranu nie pozostawia nic do życzenia – wyświetlacz jest bardzo czytelny w słońcu, a czujnik oświetlenia dobrze spełnia swoje zadania. Rozdzielczość ekranu mogłaby się wydawać zbyt mała w czasach coraz większych ekranów, nierzadko już oferujących wyświetlanie obrazów w rozdzielczości HD. W rzeczywistości jednak gęstość pikseli, choć nie topowa (217 ppi), jest zdecydowanie wystarczająca, a ziarno nie jest zauważalne. Czułość ekranu stoi na najwyższym poziomie, dodatkowo wyświetlacz chroni Gorilla Glass (które jednak podczas testów udało mi się zarysować). Wady? Znalazły się dwie – sporo odblasków, a także palcujący się gorzej niż w Xperii P czy HTC One V panel dotykowy. Jednak podsumowując – Nokii za zastosowany ekran należą się wielkie brawa – oby tak dalej.

Połączenia i wiadomości

Wiadomości są uszeregowane w widoku konwersacji z poszczególnymi odbiorcami. W tymże widoku są wyświetlane ostatnie wiadomości rozmowy – a przynajmniej tyle, ile mieści się na dwóch linijkach. Wymiana wiadomości z konkretną osobą pokazana jest w postaci dymków o wyróżniających się kolorach, co doskonale pasuje do interfejsu Windows Phone 7. Od razu też, bez zbędnego klikania, możemy przejść do tworzenia nowej wiadomości, ponieważ na dole jest stale widoczne pole tekstowe.
Duży ekran w połączeniu z najbardziej wygodną klawiaturą ekranową w smartfonie sprawia, że w efekcie dostajemy jeden z najlepszych, jak nie najlepszy telefon do pisania SMSów. To pierwszy telefon dotykowy, na którym komunikacja za pomocą SMSów jest dla mnie czystą przyjemnością. Nie lubię pisać w układzie poziomym – w praktyce jednak nie ma potrzeby się na niego przełączać, ponieważ pionowa klawiatura jest duża i wygodna. Literówki zdarzają się niezwykle rzadko, a i tak poprawia je świetny system autokorekty. Z telefonu wysłałem około 150 wiadomości SMS – na żadnym z testowanych przeze mnie telefonów nie sprawiało mi to takiej przyjemności. Wszelkie próby pisania na innym urządzeniu po dłuższym kontakcie z testowaną Lumią owocują niezbyt przyjemnymi doznaniami i błyskawiczną przesiadką z powrotem na smartfon Nokii – sprawdzone organoleptycznie.

  

Cyferblat telefonu ma duże klawisze i jest wygodny w obsłudze. Tradycyjnie dla WP7, odebranie bądź odrzucenie połączenia odbywa się przez przesunięcie belki z przyciskami do góry, a następnie wybranie odpowiedniej opcji. Rozwiązanie, które ma uchronić przed niepożądanymi działaniami podczas wyciągania telefonu z kieszeni, wymaga jednak w wypadku tak dużego telefonu jak Lumia 900 nieco zdolności ekwilibrystycznych. Kontakty możemy zapisywać… jednak nie w pamięci telefonu. Jak przystało na XXI wiek, wpisy nie są przechowywane na SIM czy w pamięci wewnętrznej, lecz da się je jedynie synchronizować z chmurą – w tym wypadku kontem Windows Live czy Google. Jednakże jest to praktyczne rozwiązanie, ponieważ w wypadku WP7 i tak konto Windows Live jest łączone ze smartfonem – możemy więc szybko mieć dostęp do kontaktów niezależnie od modelu czy wpisów na karcie. Z poziomu cyferblatu możemy dostać się do widoku rejestru połączeń – i też jest on domyślnie wyświetlany po kliknięciu kafelka „Telefon”. Niestety zabrakło funkcji SmartDial. Telefon nie obsługuje kodów USSD wyższych poziomów. Operacje niewymagające przejścia dalej wyświetlają się od razu, np. sprawdzenie stanu konta. Gorzej jest jednak z podręcznym menu i nie dostaniemy się dalej niż do pierwszego ekranu.

  

Jakość rozmów to kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie i świetna odskocznia po telefonach z przeciętną jakością i głośnością połączeń. Dźwięk jest naturalny, ma przyjemną barwę, choć mógłby być troszkę wyraźniejszy – w tym wypadku dostalibyśmy jednak ideał, bo głośność jest absolutnie fenomenalna. Rozmowy są zdecydowanie najgłośniejsze ze wszystkich testowanych przeze mnie smartfonów – w żadnym innym nie musiałem używać obu klawiszy regulacji głośności.

System

Windows Phone 7.5 jest zamkniętym systemem i usprawnienia systemu dodane przez Nokię to jedynie dodatkowe aplikacje. Reszta to dokładnie ten sam system, co w innych urządzeniach ze swoimi ograniczeniami, ale także i udogodnieniami. Lumia 900 nie dostanie aktualizacji do wersji 8, dostępna będzie tylko wersja 7.8, która jednak wprowadzi parę innowacji.

  

Każdą aplikację można przeciągnąć na ekran główny, nie można jednak regulować wielkości kafelków (możliwe w WP 7.8). Personalizacja ogranicza się jedynie do zmiany tła z białego na czarne i na odwrót oraz koloru kafelków i akcentów w menu – można je jednak tworzyć samemu za pomocą alternatywnych aplikacji. Nie oszukujmy się – dla przyzwyczajonych do dowolnej modyfikacji wyglądu systemu użytkowników Androida korzystanie z WP7 może okazać się koszmarem. Wersja o numerze 8 znosi pewne ograniczenia, które jednak w Lumii 900 są dalej obecne – choćby ograniczona funkcjonalność Bluetooth, brak trybu pamięci masowej, brak obsługi kodów USSD złożonych z więcej niż dwóch poziomów, brak możliwości rozszerzenia pamięci (tak, tak – żaden telefon z WP7 nie ma slotu na karty pamięci) i tak dalej. Jednak ograniczenia te da się przełknąć i skupić się na korzystaniu z systemu, bo jest on naprawdę lekki, intuicyjny i według mnie świetnie się prezentuje. Do dyspozycji oddano 16 GB pamięci wewnętrznej (w praktyce dostępnej dla użytkownika około 13,8). Lumia 900 posiada 512 MB RAM oraz procesor Qualcomm Snapdragon APQ8055 o częstotliwości taktowania 1,4 GHz i układ graficzny Adreno 205.

  

Szybkość systemu jest wzorowa i pod tym względem nie można się do niczego przyczepić. Zarówno nawigacja po pulpicie, jak i buszowanie w Ustawieniach, Marketplace, menu muzyki, wiadomości czy też innych zakamarkach telefonu odbywa się perfekcyjnie wręcz płynnie. Stabilność także jest bardzo dobra – wydaje się, że nie pozostaje mi nic innego, jak ocenić to na ocenę celującą, ale… przydarzyła mi się pewna przygoda, nie bez wpływu na końcową ocenę stabilności. Podczas odtwarzania muzyki nagle odtwarzacz się zaciął, po czym cały telefon się wyłączył i przez całą dobę był praktycznie martwy – dopiero po całej nocy spędzonej pod ładowarką się włączył, jednak i tak już z dogorywającą baterią – wygląda to więc na zwarcie w baterii, ale w telefonie za taką cenę takie wpadki nie powinny się zdarzać.

Internet

Jedną z cech wyróżniających Lumię 900 jest obsługa szybkiej transmisji danych w technologii HSPA+ DC o maksymalnej prędkości 42 Mb/s. Urządzeń obsługujących ten standard wśród smartfonów zdecydowanie brakuje, choć i pod względem infrastruktury nie jest tak różowo – obsługę HSPA+ DC wdrożył jedynie jeden operato, a i tak jest ona dostępna jedynie w pobliżu największych polskich miast. Oprócz tego wysyłanie może się odbywać z prędkością do 5.76 Mb/s dzięki HSUPA. Całość dopełniono modułem WiFi w standardzie b/g/n oraz Bluetooth 2.0.

  

Tradycyjnie dla Windows Phone, pasek adresu znajduje się nie na górze okna aplikacji, a na dole. Przeglądarka jest szybka, choć ma na niektórych stronach problemy z formatowaniem tekstu. Na ogół jest jednak szybko, stabilnie (co w HTC One V nie jest takie oczywiste) – i oczywiście bez Flasha, jednak filmy mogą być odtwarzane w osobnej aplikacji. Jeśli ktoś nie korzysta z Flasha bardzo dużo, to przeglądanie Internetu na Lumii 900 będzie dla niego bardzo wygodne, dodatkowo jeśli coś będziemy musieli wpisać, pomoże nam doskonała klawiatura ekranowa.

Muzyka

Po wybraniu aplikacji odpowiedzialnej za odtwarzanie muzyki ukazuje się okno główne, gdzie możemy wybrać, czy muzyka ma być odtwarzana ze zbiorów znajdujących się w naszym urządzeniu, czy też chcemy słuchać jej z radia (także i tego internetowego). W wypadku tej pierwszej opcji przełączanie się pomiędzy kategoriami sortowania utworów (wykonawcy, albumy, tp.) odbywa się tradycyjnie dla Windows Phone za pomocą przesunięcia ekranu na bok. Maniacy wodotrysków w odtwarzaczu, do których mogło przyzwyczaić Sony, Apple, Samsung czy Nokia będą co najmniej zawiedzeni. Ale jest prosto, czytelnie i nie sposób się zgubić w natłoku funkcji (inna sprawa, że zbyt wielu opcji także tu nie ma). Ekran aktualnie odtwarzanego utworu wyświetla informacje o nim, takie jak wykonawca, tytuł czy też okładka (jeśli została ona wcześniej na komputerze dopasowana). Także koło okładki są przyciski zapętlenia, dodania do ulubionych czy też odtwarzania losowego… i to wszystko, bo choćby najprostszego korektora niestety zabrakło, co jest dla mnie bardzo poważnym niedociągnięciem. Oczywiście też wyświetlane są przyciski do sterowania muzyką, które są aktywne również na ekranie blokady. Po wyciągnięciu słuchawek z telefonu odtwarzanie jest zatrzymywane.

  

Jakość muzyki na słuchawkach jest przeciętna. Wyjście jest wystarczająco głośne i w tej kwestii absolutnie nie ma na co narzekać. Na moich Sennheiserach HD407 dźwięk jednak nie należał do bardzo dynamicznych, dodatkowo przeszkadzała zdecydowanie zbyt duża ilość basu. Lepiej było w wypadku słuchawek dokanałowych nastawionych bardziej na tony wysokie (JVC HA-FX34) i ta kombinacja dawała już lepsze doznania słuchowe. Jednak jak już wspomniałem wcześniej, nie mamy żadnej możliwości ingerencji w brzmienie z racji braku equalizera. Jest to niedopuszczalne w telefonie tej klasy – a i alternatywnych aplikacji do odtwarzania muzyki próżno szukać w Marketplace. Pod tym względem Lumia radzi sobie w swojej półce raczej słabo – a i nie brakuje sporo tańszych propozycji (jak np. HTC One V) grających dużo lepiej. Głośnik oferuje niezłą jakość, jednak do najdonośniejszych nie należy.

Aparat

Uruchomić aparat w Lumii 900 można na dwa sposoby – albo wybierając aplikację, albo też naciskając do końca spust migawki, nawet przy zablokowanym ekranie. Choć wielkość przycisków nie wzbudza zaufania, nie ma problemu z ich obsługą, umieszczone zostały one po bokach, co jest najlepszym rozwiązaniem. Do użytku oddano standardowe opcje, takie jak wybór sceny (w tym makro – ale o tym nieco później), balans bieli, korekta ekspozycji czy też czułość. Nawigacja po menu aparatu jest wygodna, jednak przeszkadza domyślne ustawienie rozdzielczości nie na 8, a na 6 megapikseli.

  

Jakość zdjęć oceniam jako lekko ponadprzeciętną. Fotografie są nieco przeostrzone, jednak mają na ogół poprawne kolory, są bogate w szczegóły i dobrze się je ogląda. Poziom szumów nawet przy słabszym oświetleniu nie jest zbyt wysoki. Jednak nie obeszło się bez niedociągnięć – obiektyw nie jest zbyt jasny i zrobienie dobrego zdjęcia przy mniejszej ilości oświetlenia jest mało prawdopodobne. W słoneczny dzień kolor nieba jest mało naturalny, dodatkowo do zrobienia zdjęcia z bliskiej odległości trzeba osobno włączyć tryb makro – od razu po uruchomieniu aparatu przy robieniu zdjęć dokumentów ostrość nie jest odpowiednio ustawiana. Przeszkadzać może także dziwny sposób wyświetlania zdjęcia – przed naciśnięciem spustu migawki widok jest mało ostry i ciemny, po czym po zrobieniu zdjęcia podgląd nagle się rozjaśnia. Całościowo jest całkiem nieźle, jednak konkurencja nie śpi i we flagowych modelach innych producentów zdjęcia mają znacznie lepszą jakość.

Przykładowe zdjęcia wykonane telefonem Nokia Lumia 900:

   

  

  

Lumia 900 nagrywa wideo w rozdzielczości HD (1280×720 px). Szkoda tylko, że nie jest to Full HD – dlaczego? Bo do ideału brakuje jedynie nieco większej ilości szczegółów. Filmy nagrywane Lumią są bardzo dobrej jakości – kolory są lekko wyblakłe (do poprawienia jednak manualnym balansem bieli), jednak płynność oraz jakość dźwięku są doskonałe. Detali jest sporo, ale nie tak dużo jak w Xperii P – z kolei tam dźwięk pozostawiał sporo do życzenia.

Bateria

Pojemność ogniwa ukrytego w smartfonie Nokii wynosi 1830mAh. Bateria jest niewymienna i nie da się do niej dostać bez specjalistycznych narzędzi. Podzespoły potrzebują dużej dawki energii, a pojemność baterii napawa optymizmem co do czasu pracy. Tyle teorii, a w praktyce… zostajemy błyskawicznie (czytaj: do rozładowania baterii) sprowadzeni na ziemię. Choć nigdy nie rozładowałem Lumii w podane w innych recenzjach 6-12 godzin normalnej pracy, to telefon najczęściej trzeba było podładowywać rano następnego dnia. W wypadku normalnego użytkowania (kilkanaście SMSów, tyle samo minut słuchania muzyki oraz rozmów i pół godziny transmisji danych przez 3G) czasami musiałem to robić już wieczorem. Wynik nie jest jakiś szczególny – smartfon przeżywał więcej niż 36 godzin na jednym ładowaniu dopiero podczas luźnego użytkowania. Najbardziej baterię drenuje przeglądanie Internetu – jeśli ograniczymy je do minimum, to Lumia będzie działać na jednym ładowaniu dwa dni. Pytanie tylko, czy taki smartfon się kupuje, żeby korzystać z Internetu jak najmniej w obawie o stan baterii? Tak jak mówiłem – wynik jest przeciętny, jednak i tak dobrze, że telefon nie padnie nam w środku dnia, jak to miało miejsce choćby w Xperii P.

Podsumowanie

Po testach Lumii 900 jedno jest pewne. System Windows Phone da się lubić – choć ograniczeń jest całkiem sporo, aplikacji niestety nie bardzo. Nie każdy jednak chce Androida i „bawić się” godzinami w nieskończoną personalizację. WP7 po prostu się używa. Jest to zamknięty system, ale taki zdecydowanie wystarcza. Szybko i sprawnie – i nienagannie działające. Dlatego warto brać pod uwagę telefony z systemem Microsoftu, zwłaszcza te tańsze (Lumia 710, Omnia M) lub już starsze (pierwsze urządzenia od HTC). Sam przyznam się, że Lumia przekonała mnie zdecydowanie do tego systemu – do tego stopnia, że teraz bardzo poważnie biorę urządzenia z WP7 pod uwagę przy zakupie telefonu.

Przy ocenie sensu zakupu Lumii 900 jestem już jednak mniej entuzjastyczny. Pomijając już braki Windows Phone, niektóre wady nie powinny mieć miejsca w tej klasy telefonie. Bateria starcza na dzień pracy – jeśli przeglądamy Internet, o dłuższym czasie możemy zapomnieć. Jakość muzyki oraz zdjęć nie są najwyższej klasy, figle potrafią płatać klawisze dotykowe, boli też brak możliwości rozszerzenia pamięci. I przede wszystkim to spory kawał telefonu, który nie każdej osobie będzie wygodnie obsługiwać.
Mając do dyspozycji około 1400-1500 zł, nie mamy jednak wyboru, jeśli chcemy telefon z WP7 (tak by jeszcze bardziej namieszać). I nie oszukujmy się, mały jest sens kupna telefonu z ekranem 4,3”, który się wykorzystuje do Internetu jedynie okazyjnie, a głównie do SMSów i rozmów – i to w takiej cenie. Bo do tego Lumia nadaje się najlepiej. Multimedia i czas pracy kuleją – reszta jest absolutnie wysokiej klasy i powinna zadowolić miłośników smartfonów, a fanów Windows Phone, świadomych ograniczeń systemu wręcz oczarować. Jeśli natomiast niekoniecznie lubimy ekosystem Microsoftu, a wady wymienione poniżej są dyskwalifikujące – za tą cenę można kupić coś zdecydowanie lepszego.

Zalety:

  • bardzo dobrej jakości ekran AMOLED
  • świetne spasowanie obudowy
  • szybkie HSPA+ DC
  • nienagannie działający system
  • uniwersalne złącza
  • genialna klawiatura ekranowa
  • w pełni darmowa nawigacja w standardzie
  • atrakcyjne wzornictwo
  • całkiem wygodna przeglądarka internetowa
  • świetna integracja z usługami internetowymi
  • pakiet biurowy w standardzie
  • bardzo dobra jakość rozmów

Wady:

  • krótki czas pracy bateryjnej
  • mocno rysująca się obwódka obiektywu
  • brak trybu pamięci masowej
  • ograniczone działanie BT
  • rysująca się osłona ekranu
  • złącze microSIM
  • nierozbieralna obudowa i brak możliwości rozszerzenia pamięci
  • nie zawsze dobrze działające przyciski dotykowe
  • brak obsługi Flasha
  • niewystarczająca oferta aplikacji
  • brak korektora w odtwarzaczu

Ocena poszczególnych elementów (oceny w skali szkolnej 1-6):

Jakość wykonania obudowy: 5+
Wyświetlacz: 5
Intuicyjność i wygoda obsługi: 5
Stabilność i szybkość interfejsu: 4-
Wiadomości: 6
Jakość połączeń: 5+
Czas pracy baterii: 3-
Aparat: 4
Odtwarzacz muzyki: 3
Internet: 4+
Stosunek ceny do jakości: 4-

Ocena: 4,28 (dobry)

Autor: Jakub Stypułkowski




Written by: Kuba Stypułkowski

Na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia - na każdy temat. Lubi Windows Phone i phablety, również te androidowe. Nie rozstaje się ze słuchawkami (jeśli znów ich nie zniszczył), klawiaturą i piłką do koszykówki. Ceni dobrą jakość dźwięku. Przyszły teksańczyk. W internetach pod nickiem @stypulkovski.

3 komentarze Added

Join Discussion
  1. Adam 22-10-2012 |
    eh szajs i tyle juz wole swoja stara 5800xm....
  2. Jakub Stypułkowski 22-10-2012 |
    Może i "szajs", ale mimo wszystko wygodny w obsłudze ;-) W kwestii oprogramowania, bo jednak jest to kawał telefonu.
  3. Łukasz 26-10-2012 |
    Super sprzęt

Leave Your Reply