Test: Nokia N8

Nie od dziś wiadomo, że Nokia odstaje względem czasu wprowadzenia pewnych rozwiązań od konkurencji. Spóźniony dotyk, spóźniona „ósemka”. Śledząc specyfikację N8 nietrudno ulec wrażeniu, że i „dwunastka” oraz filmy w HD również są spóźnione. Warto jednak zaznaczyć, iż póki co telefony z 12-megapikselową matrycą są aż 3. 2 pracują pod kontrolą Symbiana, ale najnowszą wersję tego systemu – ^3 – posiada tylko jeden. I nim właśnie jest N8. Nokia pracowała nad nowym Symbianem, by dogonić coraz to groźniejszych i oddalających się od reszty stawki rywali – iOS i Androida. Czy się to udało? Zapraszam do lektury testu.

Co w zestawie?

W ekologiczne niebieskie pudełko zapakowano:

  • telefon (albo jak to określa Nokia – „Komputer mobilny”) Nokia N8
  • baterię BL-4D o pojemności 1200 mAh
  • kabel USB Nokia CA-179
  • stereofoniczny zestaw słuchawkowy Nokia WH-701
  • wydajna ładowarka Nokia AC-15
  • adapter HDMI Nokia CA-156
  • adapter USB OTG (host USB) Nokia CA-157
  • krótkie wprowadzenie

…a w sumie powinno się zapakować, bowiem któryś z poprzednich testerów pożyczył sobie słuchawki (za co mu bardzo serdecznie w tym miejscu dziękuję). Posiadam jednak prywatnie słuchawki WH-205.

Pomijając kwestię słuchawek, cały zestaw jest bogaty. Jest złącze HDMI – odpowiedni kabel jest, podobnie rzecz ma się z hostem USB. Jeszcze jedna rzecz „ekstra” – byłby zestaw wręcz idealny. Jednak nawet w obecnym składzie nie ma absolutnie na co narzekać. Nie ma karty pamięci – jest jednak duża pamięć wewnętrzna – 16 GB.

Z zewnątrz

Nokia N8 jest konstrukcją unibody. Prawdziwym unibody – zwłaszcza w porównaniu z Legendem, albowiem w produkcie rodem z Tajwanu na dole znajduje się ruchoma pokrywa baterii. W N8 nie ma żadnych ruchomych elementów, chyba że jako takie potraktujemy zaślepki. Oznacza to niemożność wymiany ogniwa bez utraty gwarancji, a by w ogóle do niej się dostać, trzeba odkręcić obudowę – pokrywa baterii jest niewymienna (odpowiednie śrubki znajdują się na bokach telefonu) – co również skutkuje utratą gwarancji. Wykonanie z jednego bloku anodyzowanego aluminium ma jednak też swe dobre strony – telefon nie trzeszczy w żadnym miejscu. Użyte materiały wzbudzają respekt i pogłębiają uczucie solidności – albowiem jest to dobrej jakości matowy plastik (góra i dół telefonu) bądź metal (środkowa część tylnego panelu). Przód telefonu to miejsce dla ekranu AMOLED ClearBack o przekątnej 3,5 cala i rozdzielczości nHD (640×360). Czym jest ClearBack? Jest to filtr poprawiający czytelność ekranu AMOLED w ostrym słońcu. I to mocno poprawiający, bo AMOLEDy z N8 i Legenda pod tym względem dzieli przepaść. Maksymalnie podświetlony ekran HTC dawał podobne wrażenia wzrokowe podczas korzystania w ostrym słońcu, co wyświetlacz N8 – ale na najniższej możliwej jasności. Obsługa N8 w warunkach sporego oświetlenia nie nastręcza absolutnie żadnych problemów – jest to jedna z największych zalet telefonu. Nad wyświetlaczem jest miejsce dla 2 czujników – światła, zbliżeniowego oraz kamery do wideorozmów. Na tej samej szerokości centralnie umieszczono logo Nokii, a po lewej stronie oznaczenie modelu. Pod ekranem znajduje się jeden przycisk sprzętowy – wejścia do menu, po dłuższym przytrzymaniu go otwierają nam się aktualnie uruchomione programy. Tym samym klawiszem możemy wzbudzić urządzenie ze stanu uśpienia. Otacza go dioda pełniąca rolę sygnalizującą – miga, gdy przyjdzie SMS bądź nie odbierzemy połączenia. Ranty pod i nad wyświetlaczem są elementami plastikowymi.

Na górze telefonu naszym oczom ukazuje się przycisk włączania telefonu/wejścia w menu profili, złącze microHDMI (co jest nowością w smartfonach Nokii – w zestawie znajduje się przejściówka na tradycyjne HDMI) oraz wejście mini-jack. Po przeciwnej stronie umiejscowiono port ładowania (cienki, standardowy od Nokii – telefon można także ładować przez USB) oraz zaczep na smycz. Tam także są informacje o telefonie – miejsce produkcji, model, typ oraz numer identyfikacyjny FCC. Po lewej stronie są sloty: karty pamięci i… karty SIM. Tak, z racji jednobryłowej obudowy, slot karty SIM znajduje się właśnie tam. Nie jest to jednak wadą – zaślepka jest solidna, a działanie mechanizmu nie wzbudza żadnych zastrzeżeń. Obok widzimy port micro-USB, ładujący telefon, pełniący dodatkowo rolę hosta USB. Po lewej stronie portu znajduje się dioda, świecąca białym światłem, gdy telefon podłączymy do ładowarki. Prawy bok telefonu kryje: klawisz regulacji głośności, spust migawki aparatu i suwak blokady telefonu. Mała rzecz, a cieszy – i w dodatku jest wygodna oraz bardzo ułatwia życie. Żadnych kombinacji klawiszy – przesuwamy i już. Tył jest wykonany w przeważającej części z metalu i został utrzymany w minimalistycznej tonacji – logo Nokia Nseries oraz zestaw fotograficzno-muzyczny umieszczony na delikatnym wybrzuszeniu – by muzyka nie była tłumiona. Nad nim mamy obiektyw, lampę ksenonową oraz diodę czerwoną, wspomagającą autofocusa. Aparat ma imponujące parametry – rozdzielczość 12 MPX, jasność F2.8, sygnowany jest on logiem Carl Zeiss.

Poprzednie „N-ki” nie zachwycały wyglądem – po ich designie od razu można było określić młodzieżowy target urządzeń – w wypadku N8 jest to trudne, ponieważ zwłaszcza wersja srebrna, grafitowa i czarna pasują zarówno do kieszeni szerokich dżinsów, jak i kieszeni koszuli w kratkę bądź czarnej marynarki. Oczywiście są też odmiany dla wielbicieli pasteli – pomarańczowa i żółta, niedawno pojawiła się opcja różowa.

Nowy Symbian

Czas oczekiwania na N8 był jednocześnie czasem oczekiwania na na nową wersję Symbiana ^3. Aby nie odstawać od konkurencji, poczyniono zmiany – nie są one rewolucyjne, ale w stosunku do wersji ^1 (wcześniej nazywana S60v5 – Nokia 5800, N97, C6) są one bardzo widoczne. Przede wszystkim dostajemy ekrany główne, które możemy spersonalizować. Każdy ekran jest podzielony na 6 segmentów – na każdym możemy dodać jeden widżet. Są domyślne, można je także pobrać ze sklepu Ovi. Jednak są pewne niedociągnięcia – na przykład nie da się dodać pojedynczego skrótu. Jeden segment zajmuje widżet 4 skrótów, które możemy zmieniać, jednak niezależnie od ich składu skazani jesteśmy na 4 pozycje. Ekrany są maksymalnie 3 – więcej się nie da. Nie byłoby to wadą, gdyby na jednym ekranie dałoby się dodać więcej skrótów bądź widżetów. Jest także widżet powiadomień, na których oprócz liczby nieodebranych połączeń i/lub SMSów widzimy numer lub kontakt. Zniesiono „dwukliki”. Prędkość systemu na ogół nie wzbudza zastrzeżeń. Gdy aplikacji jest jednak więcej (w moim wypadku zainstalowane kilkanaście gier i aplikacji z Ovi Store – w tym jedna zajmująca 350 MB), wejście w menu aplikacji zajmuje dłuższą chwilę. Duet ARM 680 MHz + 256 MB RAM dobrze się sprawuje – ale gdyby było więcej RAM, działanie byłoby wręcz perfekcyjne, choć cena niewątpliwie by wzrosła. Warto za to pochwalić stabilność – telefon nigdy mi się nie zawiesił, bądź zresetował. System jest świetnie zoptymalizowany i pozwala na dosyć wydajną pracę wielozadaniową bez ryzyka utraty danych.

Wspomniany wcześniej sklep Ovi nie zachwyca i po prostu odstaje od konkurencji (mimo sporego postępu poczynionego w ostatnich miesiącach) zarówno ilością, jak i jakością aplikacji – aczkolwiek tu Ovi Store zbliża się lekko do Androida, choćby w ofercie gier – można tam znaleźć naprawdę interesujące pozycje dla wielbicieli wszystkich gatunków, mimo iż część z nich jest po prostu konwersją z innych systemów (Angry Birds, Fruit Ninja, Need For Speed Shift). O rozczarowaniu można mówić w segmencie personalizacji oraz audio i wideo. Większość aplikacji w kategorii „Personalizacja” to motywy (choć fakt, niektóre są bardzo przyzwoite), a o wyborze zegarków, widżetów, wskaźników lub launcherów rodem z Androida nie ma co marzyć. Podobnie „Audio i wideo”. Aplikacją są m.in. dzwonki zrobione z utworów muzycznych – przydatność oceńcie sami. Reszta sklepu czerpie garściami z rozwiązań konkurencji – recenzje, podział na kategorie, ocena w gwiazdkach, konto w sklepie oraz lista pobranych/kupionych aplikacji. Możemy także wybierać z najlepszych darmowych/płatnych aplikacji bądź z nowości. Jest jednak coś, w czym Sklep Ovi góruje nad App Store, Android Market i tym podobnymi. Płatności są realizowane w złotówkach, a nie w obcej walucie – dzięki czemu mamy zagwarantowaną stałą cenę programu, niezależnie od wskazań kursów walut. Same ceny są lekko wyższe niż w wypadku App Store i Android Market (oczywiście przeliczając wartości w obcych walutach), ale za to jest tu taniej niż w sklepie Samsunga.

Wiadomości oraz połączenia

Dla wielu użytkowników telefonów z dotykowymi wyświetlaczami pisanie SMSów jest albo próbą cierpliwości, albo wręcz przeciwnie – czystą przyjemnością. Pierwsze zdziwienie – „Gdzie jest QWERTY? A, w poziomie jest, OK. Ale jak włączyć ją pionowo?”. Otóż rozwiązanie jest proste – nie da się. Nokia nie pomyślała (być może w obawie o ergonomię właśnie), by wyposażyć N8 w pionową klawiaturę QWERTY – mamy klawisze numeryczne, możemy pisać ze słownikiem T9 lub bez niego. Tradycjonalistom to rozwiązanie bardzo przypadnie do gustu. Jeśli jednak nasze palce są przyzwyczajone do komputerowej klawiatury, równie dobrze możemy telefon obrócić do poziomu i korzystać z pełnoekranowej QWERTY. W porównaniu do Symbiana ^1 przebudowano ją z, moim zdaniem, bardzo korzystnym rezultatem. Wbrew początkowym przekonaniom dostarczone przez Nokię rozwiązanie okazało się bardzo wygodne i natychmiast przekonało mnie do siebie. Problemy można mieć jedynie z wprowadzaniem polskich znaków diakrytycznych ź, ć, ś, ń, ó (ż, ł, ą, ę mają osobne przyciski) – da się je wpisywać „naokoło”, kombinacją klawiszy apostrof + litera. „A Swype?” – zapytają użytkownicy smartfonów z Bada, Androidem i WM. Tak, jest także wersja na nowego Symbiana. Wprawieni wcześniej w tajniki „swypeowania” będą w siódmym niebie, nowi zapewne też. Odmiana na Symbiana ^3 odstaje jednak od tej na choćby Androida, choć wynika to w dużej mierze z proporcji ekranu smartfonów od Nokii. 640×360 w N8 przeciw 480×320 (standardowej rozdzielczości smartfonów z Androidem) daje nam rozstaw proporcji 16:9 versus 4:3, czyli to 4:2,25 kontra 4:3. Oznacza to, że ekran jest nieco szerszy, a więc miejsca na przyciski jest więcej. Dodatkowo swoje robi też i tak już małe okienko podglądu wiadomości – mniejsze skutkowałoby zmniejszeniem wygody pisania. Skrzynka wiadomości to powtórka rozwiązań podpatrzonych u konkurentów – rozmowy poukładane w czaty, według odbiorców lub sortowanie chronologicznie. Z menu Wiadomości mamy dostęp do obu tych opcji.

Numery telefonów można wybierać po nazwie kontaktu…ale po numerze już nie. Wygląda to tak: jeśli mamy kontakt o nazwie „Paweł”, a jego numer zaczyna się na 532, to wpisując cyfry odpowiadające literom „paw – 729” podświetlony będzie kontakt zawierający te litery. Jeśli wpiszemy numer, na pewno nie wyświetli się wpis „Paweł”. Książka kontaktów kontynuuje dobre tradycje fińskiego producenta – opcji jest bardzo, bardzo wiele, do każdego kontaktu możemy ustawić różne dane, a nawet oddzielną synchronizację. Z wielu opcji duża część nie skorzysta – ale lepiej żeby były, niż żeby ich zabrakło.

Jakość rozmów jest bardzo dobra, jednak brakuje nieco do liderów w tej dziedzinie – produktów HTC. N8 prezentuje jednak poziom więcej niż zadowalający – zarówno w kwestii jakości, jak i (co jest ostatnio rzadkością) w głośności połączeń.

Muzyka i radio

Odtwarzacz muzyczny wita nas listą albumów z widokiem ich okładek (cover flow), możliwe jest także przełączenie na widok poziomy, po obróceniu telefonu poziomo. Jest także, głebiej zaszyty, widok znany – dla obeznanych w Symbianie, nie tylko dotykowym – z podziałem muzyki na teraz odtwarzane, wszystkie utwory, albumy, playlisty, tp. Mamy do dyspozycji także korektor z preinstalowanymi 5 ustawieniami – Mocne basy, Rock, Klasyczna, Pop, Jazz, Rock. Możemy także skorzystać z wbudowanego transmitera FM (a jakie to wygodne!). Dodatkowo jest opcja ustawienia balansu dźwięku i rozszerzenia stereo. Reszta to standardowe opcje – powtarzanie, playlisty, odtwarzanie losowe, właściwości…Pod względem funkcji trudno jest się do natywnego odtwarzacza przyczepić. Nie brakuje absolutnie niczego, a wygląd to tutaj sprawa drugorzędna. Głośnik, mimo iż jego wymiary nie wzbudzają zaufania, gra wyjątkowo czysto i odpowiednio głośno. By dźwięk nie był tłumiony, głośnik wystaje ponad obudowę. O ile na twardych powierzchniach – stół, biurko – to rozwiązanie się sprawdza, o tyle miękkie powierzchnie (np. materaca) całkowicie zabijają muzykę. Pomijając kwestię felernych słuchawek wspomnianych na wstępie, wszelkie dostępne mi informacje mówiły, iż jakość muzyki w N8 będzie dobra. Słuchawki włożone, czas na odpalenie wersji koncertowej „Clocks”. Po 15 sekundach – uśmiech sam ciśnie się na usta. Nie tylko w wypadku tego utworu dźwięk jest niesamowicie dynamiczny, ciepły i czysty. N8 w połączeniu ze standardowymi słuchawkami ma charakterystykę funową – podbite basy, lekko podbita góra – takie ustawienie daje dużo radości ze słuchania muzyki z N8. Głośność nie pozostawia absolutnie nic do życzenia. W skrócie – czysta perfekcja. Nie jest to telefon dedykowany muzycznie, aczkolwiek spełni rolę odtwarzacza muzyki w 101%, nie da się opisać słowami całokształtu odtwarzacza muzycznego. Jest także radio z RDSem, nieco przebudowane wizualnie. W tle wyświetlana jest animacja z częstotliwością. Działanie radia jest poprawne, aczkolwiek zdarza się gubienie sygnału – pod tym względem HTC Legend króluje.

Aparat

Funkcją, na którą położono największy nacisk w N8 i która stawia ją parę kroków przed konkurencją jest aparat. Jego parametry to nowość w świecie telefonów komórkowych – 12 Mpix, obiektyw o jasności 2,8 i sensor o wielkości 1/1,83”. Szczególnie ta ostatnia wartość jest istotna – jeśli na małej matrycy upakujemy bardzo dużą rozdzielczość, na zdjęciu zaczną dominować szumy. Nokia poszła po przysłowiowy rozum do głowy i oprócz samego zwiększania rozdzielczości matrycy powiększono także sensor obrazu, dzięki czemu zdjęcia mają mniej szumów i są bardziej dynamiczne.

Na początku, zaraz po uruchomieniu aplikacji aparatu fotograficznego, możemy wybrać parę opcji. Na lewo znajduje się suwak zoomu cyfrowego – w wypadku zdjęć jest on 2-krotny, w filmach 3-krotny. Sprawdza się on znakomicie, a utrata jakości jest praktycznie niezauważalna. Po prawej stronie znajdują się trzy ikony – pierwsza, od góry licząc, to zmiana trybu działania ze zdjęć na wideo i odwrotnie. Druga odpowiada za różne tryby pracy lampy błyskowej (auto, wymuszony, bez lampy). Trzecia ikona daje nam dostęp do innych opcji aparatu. Są to standardowe preferencje: wybór programu tematycznego, światłoczułość, balans bieli, galeria, itp.. Na dole możemy od lewej: przejść do opcji czysto technicznych (jakość zdjęcia, rozdzielczość), zrobić zdjęcie bądź wyjść z menu aparatu. Zdjęcia możemy także wykonać klawiszem na boku obudowy (z którego producenci telefonów rezygnują coraz częściej).

Działania Nokii odbiły się na jakości zdjęć – z bardzo korzystnym, do dziś nieosiągalnym w dziedzinie telefonów komórkowych skutkiem. N8 spokojnie może zastąpić średniej klasy aparat fotograficzny. Odwzorowanie kolorów, podobnie jak ilość łapanych detali stoi na bardzo wysokim poziomie. Podobnie jest z szybkością autofocusu. Ostrość też – pod warunkiem ustawienia ostrości na dużą (zamieszczone zdjęcia są w normalnej ostrości). Złe strony też się jednak znajdą – nie do końca satysfakcjonujący tryb makro oraz delikatne szumy podczas zdjęć w niedoborze oświetlenia. Całościowo jednak zdjęcia stoją na najwyższej półce. Nie ma porównania do innych modeli, może do Pixona12 – peleton jest bardzo daleko. W teście jest zamieszczone 18 zdjęć porównawczych. 9 z nich pochodzi z N8, pozostałe 9 z aparatu Panasonic Lumix FZ-28.

Zdjęcia porównawcze – na lewo N8, na prawo FZ-28:


Pozostałe zdjęcia:


N8 jest także pierwszym urządzeniem fińskiego producenta nagrywającym filmy w rozdzielczości HD (1280×720). Podobnie jak w wypadku aparatu, działanie zoomu cyfrowego jest rewelacyjne. Tak samo też jakość obrazu i zwłaszcza dźwięku. Dzieje się tak, ponieważ N8 jest wyposażona w dwa mikrofony – jeden na dole telefonu, do rozmów i dyktafonu (który nawiasem mówiąc, także jest świetnej jakości), drugi do dźwięku w filmach, umieszczony pod obiektywem – przez co przez przypadek go nie dotkniemy.

Szmery, bajery…

Nokia N8 została wyposażona w dwie funkcje wyróżniające ją spośród pozostałych smartfonów. Pierwszą z nich jest host USB (zwany USB On-The-Go), dzięki któremu możemy podłączyć do telefonu komputerową myszkę, klawiaturę czy pendrive’a. Drugim dodatkiem jest złącze microHDMI, przez które możemy podłączyć telefon do telewizora. Możemy także odtworzyć film z pamięci wewnętrznej oraz choćby z pendrive’a – kombinacja hostu USB i połączenia przez HDMI nie powoduje problemów.

GPS

Nie da się ukryć, iż w wypadku dotykowych smartfonów nawigacja (choćby z racji najbardziej naturalnego, dotykowego interfejsu) jest jedną z najczęściej wykorzystywanych funkcji. Różne systemy – różne programy nawigacyjne. Nokia swoje smartfony wyposaża w Mapy Ovi, które w przeciwieństwie do pozostałych aplikacji jest całkowicie wolna od opłat za licencję i korzystanie (płaci się tylko za transmisję danych, gdy wykorzystujemy A-GPS). Za darmo spodziewamy się niskiej jakości – w praktyce tak źle nie jest. Menu aplikacji jest przejrzyste, opcji jest dosyć sporo, a dokładność samych map jest bardzo dobra, poza mniejszymi miejscowościami. Ponarzekać można na niską liczbę punktów POI – kto jednak oprócz Nokii oferuje to bezpłatnie?

Moduł GPS szybko ustala pozycję, nawet bez użycia A-GPS. Bardzo czytelny ekran dodatkowo ułatwia nawigację. Sygnał praktycznie nie jest gubiony, aczkolwiek mankamenty dotyczą samej dokładności nawigacji. Zdarzają się odchylenia (niekiedy nawet dosyć spore, typu przejeżdżanie przez budynek, podczas gdy poruszamy się ulicą obok). Podczas 10-minutowego postoju odbiornik „popływał” w promieniu około 3-5 metrów – myślę, że ten wynik nie jest najgorszy.

Mapa śladu testów GPS w N8.

Internet

Jak to w smartfonie z segmentu high-end – jeśli chodzi o transmisję danych, nie brakuje niczego. Jest Wifi w standardach b/g/n, HSPA 7,2 Mb/s, HSUPA 5,7 Mbps, EDGE, UMTS, BT 3.0. Szybki Internet potrafi jednak zabić przeglądarka – i w wypadku N8 tak jest. Ma wsparcie dla pełnego flasha, ale jej działanie jest wolne, a przy więcej niż 2 kartach nawet bardzo wolne. Rozwiązanie jest jak zwykle tylko jedno – alternatywna przeglądarka. Szybkość niesamowicie wręcz wzrasta, ergonomia także. W dodatku Opera Mini również obsługuje urządzenia podłączone przez host USB.

Przeciwieństwem słabej przeglądarki jest bardzo dobry klient e-maila. Zachowuje on oryginalne formatowanie, sama obsługa jest niesamowicie prosta, choć opcji również nie brakuje. Aż się chce korzystać z poczty elektronicznej zamiast z IM (zwłaszcza że np. Inspiro nie działa na N8).

Bateria

Energii elektrycznej N8 dostarcza ogniwo o oznaczeniu BL-4D o pojemności 1200 mAh (niewymienne). Patrząc na specyfikację, aż się prosi o 1500 mAh. W praktyce jednak nie jest tak strasznie, jak mogłoby się spodziewać – nie wiadomo, czy to zasługa optymalizacji systemu, czy energooszczędnego procesora bądź czegoś innego. Telefon, czuwający w sieci HSDPA, przy godzinie Internetu, 15 minutach rozmów oraz 30 minutach muzyki i kilkuminutowym graniu w gry wytrzymał nieco ponad dobę.
Warto tu wspomnieć o trybie oszczędzania energii, uruchamianego z menu profili. Odpowiednio żonglując trybami zasilania, da się osiągnąć wynik powyżej 2 pełnych dób. Tryb oszczędzania energii przygasza wyświetlacz, zmniejsza czas wygaszenia ekranu oraz, co najważniejsze, przechodzi w tryb sieci 2G. Ciekawostka – w trakcie trwającego połączenia, po wybraniu trybu oszczędzania energii, telefon dalej będzie pracował w trybie podwójnym/wymuszonego 3G. W 2G przejdzie dopiero po zakończeniu rozmowy.

(Trochę subiektywne) podsumowanie

N8 miała być wielkim powrotem fińskiego giganta na rynek smartfonów. Miała być nową epoką, multimedialnym telefonem nowej generacji. Przede wszystkim miała być tym urządzeniem, które stanie w szranki z topowymi urządzeniami konkurencji. Po zsumowaniu plusów i minusów – bilans jest zdecydowanie dodatni. Nie polecam jednak tego telefonu osobom, które uwielbiają „bawić się” systemem, mieć pełną kontrolę nad smartfonem, dopasować go do swoich potrzeb. Nowy Symbian może być dla osób przyzwyczajonych do personalizacji telefonu (głównie urządzenia z Androidem) po prostu rozczarowaniem. Ja jestem taką osobą – z tego powodu N8 wzbudza we mnie mieszane uczucia. Poza systemem dostajemy jednak cud, miód i orzeszki – świetna konstrukcja z bardzo wysokiej jakości ekranem, bogatym zestawem funkcji, dopracowanymi funkcjami telefonicznymi, nienaganną jakością muzyki. I przede wszystkim z perfekcyjnym aparatem – tak dobrego „pstrykadełka” żaden producent nam nie zaserwował. W dodatku w całkiem niezłej cenie – nowy egzemplarz da się kupić za 1000 zł na portalach aukcyjnych, używany jeszcze taniej – w sklepie Nokii kosztuje on 1700 zł. Jeśli szukasz smartfonu idealnego do multimediów, a grzebanie w systemie ma dla Ciebie drugorzędne znaczenie – lepszego wyboru niż N8 nie ma. Polecam.

Zalety:

+genialny aparat fotograficzny
+świetna jakość muzyki, zarówno na słuchawkach, jak i na głośniku
+bardzo dobry ekran AMOLED, czytelny nawet w ostrym słońcu, chroniony szkłem Gorilla Glass
+bardzo bogaty zestaw od producenta
+nowatorskie w smartfonie multimedialnym funkcje – wyjście HDMI, host USB
+bardzo solidne wykonanie, z wysokiej klasy materiałów
+nagrywanie wideo w HD
+dioda sygnalizująca wokół klawisza
+komplet czujników oraz standardów łączności
+nie najgorszy czas pracy na baterii
+dobra jakość rozmów i intuicyjna książka
+darmowa nawigacja i czuły moduł GPS
+pokaźna pamięć wewnętrzna
+szybkie blokowanie telefonu suwakiem

Wady:

-niewymienna bateria
-brak możliwości wyszukiwania kontaktów po numerze (jest możliwe po nazwie kontaktu)
-brak klawiatury QWERTY w trybie pionowym
-nieco niższa ergonomia systemu niż w wypadku innych systemów operacyjnych
-palcujący się ekran
-marnej jakości przeglądarka internetowa

 

Autor: Jakub Stypułkowski (Oscypek)

Written by: Kuba Stypułkowski

Na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia - na każdy temat. Lubi Windows Phone i phablety, również te androidowe. Nie rozstaje się ze słuchawkami (jeśli znów ich nie zniszczył), klawiaturą i piłką do koszykówki. Ceni dobrą jakość dźwięku. Przyszły teksańczyk. W internetach pod nickiem @stypulkovski.

3 Comments Added

Join Discussion
  1. karol 18-06-2011 |
    no, szacuneczek
  2. Jacek 23-06-2011 |
    Jakub: Świetny test, gratulacje :). Można kilka słów wyjaśnienia? 1/ co to oznacza "nieco niższa ergonomia systemu niż w wypadku innych systemów operacyjnych"? Czy zaktualizowanie do Anny zmienia coś w tym temacie radykalnie, czy nadal Symbian odstaje (jeżeli można, to byłbym wdzięczny za słowo wyjaśnienia, w czym konkretnie) od pozostałych systemów operacyjnych? 2/ czy zainstalowanie Opery poprawia w radykalny sposób komfort korzystania z Internetu? 3/ jak spisuje się transmiter np. podczas jazdy samochodem? Mam świadomość, że nie jest to funkcjonalność, na którą "ślinić" się będą audiofile, ale ja np. mam w telefonie sporo audiobooków, które nie wymagają wyrafinowanej jakości dźwięku, a których chętnie bym sobie słuchał podczas jazdy; niestety odtwarzacz w moim samochodzie nie czyta mp3, stąd transmiter jest jedyną alternatywą.
  3. Jakub Stypułkowski 24-06-2011 |
    @Jacek: dziękuję bardzo ;-) Już wyjaśniam. 1 - ogólna przyjemność używania, intuicyjność oraz personalizacja (!). Nokia powinna brać wzór z Androida - tam to jest idealnie zrobione. Masz tam praktycznie pełną dowolność ustalania menu, wyglądu, ekranów głównych i ich liczby. Inny przykład - masz widgety - nie da się wrzucić tylko jednego. Jest grupa 4 - ich skład ustalać możesz do woli. Ale w dalszym ciągu skazany jesteś na 4. Po Androidzie się wręcz lata, bynajmniej Symbian jest intuicyjny, aczkolwiek czuć tą tzw. "toporność" :-). Choć wybór systemu to sprawa subiektywna - jednemu podpasuje Symbian, innemu iOS, jeszcze innemu WP7, td. Najlepiej samemu się przekonać, co jest najlepsze. Nie miałem jeszcze kontaktu z zaktualizowanym ^3 Anna - ale pierwsze recenzje i opinie wskazują, że Anna poprawia ergonomię dosyć mocno. Niedługo i do naszej redakcji trafią egzemplarze z tym systemem :-) 2 - nawet w bardzo radykalny sposób. Inna sprawa, że dla osób z dużymi palcami ciężka będzie obsługa odnośników (multitoucha chyba nie ma). Ale szybkość i stabilność zwiększają się bardzo - tracisz MT i Flasha. Coś za coś. 3 - transmiter ma zasięg około 1 metra. W aucie poniżej radia zawsze jest jakaś półeczka, czy coś podobnego, gdzie można ten telefon położyć. Działa on stabilnie i nie traci zasięgu. Jednym słowem - polecam.

Leave Your Reply