Wywiad z grupą Mumio

Rozmowa z członkami grupy mUmIo – Jadwigą i Dariuszem Basińskimi oraz Jackiem Borusińskim, od 7 lat współtworzącymi wizerunek sieci Plus

Jak reagują Wasze dzieci, gdy widzą rodziców w telewizji?
Darek, Jadwiga: Nasze dzieci nie mają okazji ku temu, bo nie oglądamy telewizji. Są zupełnie nie na bieżąco, kiedy koleżanki i koledzy w szkole komentują nasze występy…

Jacek: U mnie jest podobnie, poza tym dzieci już przywykły, nie robi to na nich wrażenia. Są za to pierwszymi recenzentami – oglądamy wspólnie reklamy zaraz po montażu. Zwykle powstaje kilka wersji do oceny i widzę, że reagujemy w zupełnie innych momentach.

Skoro jesteśmy przy najmłodszych – czy to, co robicie dzisiaj, było Waszym marzeniem od najwcześniejszych lat?

Darek: Jako dziecko dużo czasu spędzałem na budowaniu z klocków, więc rodzina orzekła, że „Darek będzie budowniczym”. Zajmowanie się sztuką nie było gruntownie zaplanowane i od najmłodszych lat konsekwentnie realizowane, ale było wielkim pragnieniem, początkowo ukrytym.
Jacek: Ze mną było inaczej – zawód aktora i reżysera marzył mi się dość wcześnie. W IV klasie podstawówki chciałem być Paulem McCartneyem. Potem planowałem zostać dziennikarzem, a już w liceum zacząłem przygodę ze sceną.Napisałem wówczas pierwszy scenariusz filmowy. Mimo że moi rodzice najchętniej widzieliby mnie jako prawnika, wybrałem teatr. Do filmówki nie przyjęto mnie ze względu na niesceniczną sylwetkę – za długie ręce i tak dalej. Ale na szczęście trafiłem do teatru, w którym już był Darek i tak to się potoczyło…
Jadwiga: Marzyłam o występowaniu od dziecka, ale długo wydawało mi się, że najlepiej realizowałabym się w formach skłaniających ludzi do płaczu.

Jak to się stało, że zaczęliście współpracować z Plusem?

Jacek: Dostrzegła nas Magda Umer. Od niej dostał Mumio na kasecie VHS Jeremi Przybora,spodobało mu się i przedstawił synowi i Iwo Zaniewskiemu,którzy pracują razem w znanej agencji reklamowej (do dzisiaj tworzą reklamy Plusa – przyp.red.). Pierwszy raz współpracowaliśmy przy projekcie scenicznym, a dopiero później dostaliśmy propozycję od Polkomtela.

Czy nie mieliście wątpliwości, decydując się na podjęcie współpracy? Jak zapadają w zespole tak ważne decyzje?

Darek: Na początku propozycja wydawała nam się ryzykowna, wręcz nie do przyjęcia. Po jakimś czasie mieliśmy też
wątpliwości, czy nie zostaniemy zaszufladkowani jako „Ci od reklam”. Co ciekawe, z perspektywy czasu myślę, że te spoty były najlepszymi propozycjami artystycznymi, jakie wówczas dostaliśmy. Nie wierzę w sztywny podział na sztukę wysoką i niską. Istnieją wartościowe artystycznie reklamy i słabe opery czy dramaty.
Jacek: To były czasy, kiedy udział w reklamie kojarzył się tylko i wyłącznie z odcinaniem kuponów, z oddaniem twarzy, z komercją, z robieniem czegoś wbrew sobie w zamian za korzyści finansowe.
Darek: Okazało się wtedy, że weźmiemy udział w zdjęciach próbnych. Od nich uzależniliśmy ostateczną decyzję, czy zrealizujemy pierwsze reklamy. Myślę, że po stronie Plusa też ktoś położył głowę na pieńku, jednak podjął pewne ryzyko, że to wszystko będzie zrozumiane i docenione. No, ale na pewno nie sądziliśmy wtedy, że współpraca będzie trwała tyle lat.

Jak dużo w przygotowywanym materiale jest spontanicznej improwizacji, z której słynie Wasza trójka?

Jacek: Bardzo różnie. Początkowo reklamy były mocno oparte właśnie na improwizacji – stąd popularne kiedyś „kopytko”. Natomiast teraz wiele tekstów przygotowuje agencja. Podsumowując: pracujemy dziś tak, że agencja robi „podstawę”, a my robimy „nadstawkę”.
Darek: Czasem scenariusz jest w pełni agencyjny; częściej mieszany, bo coś tam dodajemy, zmieniamy (często podczas improwizacji na planie). Zdarza się, że piszemy swoje scenariusze czy proponujemy miejsce akcji. Nie poszlibyśmy na czyste odtwórstwo, chociaż z Iwem Zaniewskim i jego ekipą jest nam naprawdę bardzo po drodze i to nie przypadek, że pracujemy razem – mocno podobnie myślimy o sztuce, komizmie… Czujemy podobne klimaty, a Gala Klubu Twórców Reklamy, do której współtworzenia zaprosił nas jeszcze przed spotami Plusa Iwo, była dla nas prawdziwym artystycznym i komicznym spełnieniem. Dalej świetnie nam się razem pracuje, dobraliśmy się jak w korcu maku.

Czy macie swój ulubiony spot reklamowy Plusa, który uważacie za szczególnie udany i zawsze wspominacie z sentymentem?

Jacek: Mnóstwo! Bardzo lubię spot o „Lalce” Prusa – „Rarce” Plusa, gdy Jadzia z Darkiem przychodzą do mnie jako do sprzedawcy i stwierdzają, że to jest taki „szok literacki”, lubię „Bolerko” z Jadzią… Naprawdę jest tego mnóstwo!
Darek: Dawno temu emitowana reklama u fryzjera…
Jadwiga: Najbardziej lubię te, które dotykają mnie życiowo. „Małe ziemniaczki”, gdy mąż niechcący przyznaje się przygotowującej obiad żonie, że on już jadł. To taki wycięty kawałek życia. Ta seria reklam w domu to takie spoty „śmieszno-bolące”, rozrywające serce. Z tego samego powodu cenię też ten wymieniony przez Darka – świeża pracownica Plusa odwiedza salon fryzjerski, w którym jeszcze niedawno pracowała, i mimo całej euforii, poczucia awansu społecznego, korporacyjnego mundurka, widać po niej tęsknotę za starym życiem, chęć powrotu do wcześniejszego zajęcia.

Czy z którymś nagraniem wiąże się jakaś straszna lub śmieszna historia?

Darek: Straszna – nie. Zdarzały się sytuacje, że mieliśmy zespołowe, przedłużające się w nieskończoność ataki śmiechu.
Jadwiga: Historii jest dużo. Wspomniany atak śmiechu zdarzył się podczas kręcenia reklamy kostiumowej. Miałam taką ogromną perukę, a Jacek nachylał się, mówiąc swoją kwestię prosto do mojego ucha, przy tym bardzo śmiesznie ją intonował. Darek powtarzał kwestię Jacka w równie śmieszny sposób do drugiego ucha – nie byłam w stanie opanować śmiechu. I tak przez kilkadziesiąt dubli. Potem bawiło to już wszystkich. Trwało to ok. 40 minut. Zresztą ciągle lubimy, kiedy uda nam się rozśmieszyć reżysera – Iwa Zaniewskiego!

Jesteście bardzo rozpoznawalni – czy macie swoich fanów, czy zdarza się, że ludzie zaczepiają Was na ulicy?

Darek: Zdarzają się bardzo różne sytuacje. Ale generalnie nie ma niemiłych. Kiedyś stałem przed przejściem dla pieszych. Nagle ktoś bardzo mocno klepnął mnie w plecy i energicznie zagaił „Te, fajne te reklamy robicie, masz może jakiś telefon dla mnie?”.
Jadwiga: Jesteśmy rozpoznawalni. Większe zainteresowanie wzbudzamy, gdy pojawiamy się gdzieś wszyscy razem, całą trójką.

Jakie są wasze plany?

Jacek: Pojawił się pomysł na kolejny spektakl i mamy nadzieję, że wkrótce powstanie. Ja piszę scenariusz filmowy i chciałbym go zrealizować.
Darek: Nowy spektakl Mumio nabiera rumieńców, a jeśli chodzi o rzeczy „pozamumiowe” – obecnie wielkie znaczenie ma dla mnie muzyka i równolegle zawiązały się dwa projekty muzyczne. Jeden bardziej „piosenkowy” z zespołem, drugi instrumentalny. Jest jeszcze trzeci – free jazzowy. Zacząłem też znowu pisać, może zakończy się to następną książką? Do głowy wpadł mi też pomysł na program dla dzieci…

A czy doświadczenie zdobyte podczas dotychczasowej współpracy z Plusem przyniosło zmiany w Waszej wspólnej pracy?

Jadwiga: Podróż na plan zajmuje nam 4 godziny w obie strony. Te wspólne wyjazdy pomagają pielęgnować naszą przyjaźń, to takie „podlewanie” Mumio, tego, że jesteśmy dla siebie ważni, że Mumio jest wartością. Po nagraniu reklamy bardzo często odczuwamy ten sam rodzaj szczęścia, co po udanym spektaklu, to daje energię, żeby tworzyć również inne rzeczy. Pozwala uświadomić sobie, jak to dobrze, że jesteśmy razem, że robimy to wspólnie.

Dziękujemy za rozmowę.

Wywiad pochodzi z Magazynu dla Abonentów sieci Plus+  Zapraszamy do czytania Magazynu 

Najnowsza reklama z udziałem Mumio:


Written by: Maciej Bukała

2 Comments Added

Join Discussion
  1. markus 14-02-2012 |
    Po prostu są najlepsi
  2. Leszek 16-02-2012 |
    Mistrzowie w swoim fachu, a do tego przesympatyczne Pyśki, wsyskie tsy!

Leave Your Reply