Nasz test – Sony Xperia Z3 Compact

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem informację o Z1 Compact, byłem zaskoczony. Koncept od razu mi spodobał – nie byłem może oczarowany, a szczęka dalej tkwiła na swoim miejscu, lecz doceniłem to, że wreszcie ktoś nie gonił za cyferkami, tylko zaczął w miarę racjonalnie myśleć.



Dlatego też od razu powiedziałem Radkowi, by do mnie trafiła Z3 Compact. Powiem to już na wstępie: nie zawiodłem się.

A można było mieć obawy. Chociaż Z3C nie różni się zbytnio nawet od tej Z1C, nie mówiąc o dużej Z3, to po prostu projektanci i inżynierowie mogli ten produkt, tak po ludzku, po prostu skopać. Jak już powiedziałem na wstępie: Xperia jest sprzętem naprawdę godnym uwagi, choć – jak każdy smartfon – nie perfekcyjnym.

Oto moja recenzja; bilans wad i zalet nowego kompaktowego smartfonu Sony.

Inny niż wszyscy

Wymiary, centymetry, rozmiary, grubości, długości, szerokości. Rozmiar, ale nie tylko on, ma znaczenie. I to jest oczywista sprawa.

Wielkość telefonu jest świetnym kompromisem między dużym ekranem a kompaktową obudową. No, może mógłby być jeszcze ciut mniejszy, ale to już moje osobiste preferencje (nie każdy urodził się Kawhim Leonardem).

z3c4

Mała wersja Z3? Lepszym określeniem jest (dla Z3, z oczywistych względów): przerośnięta/rozwałkowana/przejechana walcem Z3 Compact. Niby należę do osób, dla których i taka Lumia 1320 nie jest (na mocno upartego; kwestia zastosowania) za duża, ale po phabletach to naprawdę miła odmiana. Dalej odpowiednio duży ekran, jednak już nie tak wypychająca kieszeni konstrukcja. Może nie jest tak cienka jak topowe pod tym względem sprzęty i wydaje się być nieco pękata, ale używając smartfonu na co dzień, nie mam wrażenia, że obcuję z cegłą. No i dzięki temu bryła nie wygina. Do czego to doszło…

Podoba mi się to, że wszystko jest tu przemyślane. Nic nie wystaje nad obudowę (Apple – twój ruch), a przyciski są wyczuwalne i używa się ich wygodnie. Choć nie do końca podpasowała mi lokalizacja jednego przycisku – włącznika telefonu/klawisza blokady ekranu. Skoro telefon jest odpowiednio mniejszy i można normalnie dosięgnąć do góry ekranu, to można było przenieść ten przycisk wyżej. To normalne – palce wysuwają się naturalnie ku górze, a tak wymaga to czasem ryzykownego przeniesienia telefonu wyżej w ręce. Ale z kolei bok by tak ładnie nie wyglądał… Może to nie denerwuje, ale można było to rozwiązać lepiej. Sprzęt nie straciłby zbyt wiele na wzornictwie, a zyskał na wygodzie korzystania.

Największą wadą konstrukcyjną jest chyba mimo wszystko zastosowany slot kart SIM. Iphone’owy standard nano, który jest obecny w Z3 Compact, jeszcze się nie rozpowszechnił tak, jak chociażby micro.

Generalnie Xperia jest wykonana świetnie. Nic nie stuka, nie trzeszczy, bryła jest maksymalnie sztywna i nie denerwuje podczas trzymania jej w ręce :). Materiały też są dobrej jakości: szkło z obu stron (z przodu w zależności od wersji Gorilla Glass/Dragontrail) oraz plastikowe zaślepki (matowe, konkretnej grubości tworzywo) i metal, z którego zrobiono przyciski boczne.
Jednak coś za coś – w tym wypadku obawy budzi odporność na upadki. W sumie konkurencja ze wszechobecnym szkłem nie jest lepsza. W każdym razie Z3C jest… delikatna. I to widać, podobnie jak pojawiające się na szkle rysy. Ze skalą Mohsa nie da się niestety wygrać, nawet jeśli to brandowany produkt Gorilla.

z3c10

Zazwyczaj sprzęt jest albo pancerny, albo ładny. I tutaj mamy ten drugi przypadek. Czy to wada? Kwestia tego, jak ktoś dba o sprzęt. Chociaż ja zawsze mam wrażenie, że zaraz ten telefon mi wyleci z ręki (szkło fakturowane? może w przyszłości, i w rozsądnej cenie). Siłą rzeczy trzymam go wyjątkowo mocno 🙂

Użytkownik głównie patrzy się jednak na wyświetlacz. A jest na co patrzeć.

4,6” ekran HD w Z3 Compact jest jednym z najlepszych, jakie Sony ma do zaoferowania. Jakość jest znakomita. Soczyste kolory, wysoki kontrast – i wszystko bez hipercukierkowego AMOLEDu, tutaj jest IPS – sprawiają, że na obrazy czy też nawet te cały czas oglądane elementy interfejsu systemowego patrzy się z przyjemnością. Korzystanie z telefonu na zewnątrz? Żaden problem. Czujnik oświetlenia sprawdza się doskonale, a spora jasność zapewnia czytelność w każdych warunkach. Szkoda tylko, że poziom odblasków jest ciut za wysoki, a ekran mógłby się palcować trochę mniej. Z drugiej strony – to w większości urządzeń niestety standard.
Rozdzielczość? Podczas przygotowywania tekstu napisałem coś takiego:

„Naprawdę bym się nie obraził, gdyby to było zwykłe HD. Ale jeśli ma się przesadzać – to tylko w górę.”

No ładnie. Byłem święcie przekonany, że ekran ma rozdzielczość Full HD, a tu 1280×720 pikseli. Skoro tego nie zauważyłem, to znaczy, że jest bardzo dobrze.
Wobec tego: ostrość obrazu jest nienaganna. Podobnie jak reakcja na dotyk. Żadnych niespodzianek.

Tutaj jeszcze muszę wtrącić słówko o X-Reality Engine. Działa tak, jak mówi jej nazwa. „X-rzeczywistość” świetnie podkręca kolory zdjęć. Na ekranie smartfonu wyglądają one wyśmienicie. Wystarczy jednak, by plik przetransferowano na komputer i… nagle widać, że z troszkę intensywności uciekło.

Zresztą, co ja się będę produkował. Jak działa X-Reality Engine? Tak:

(ci, którzy oglądali Limitless, mogą to pominąć)

Całościowo wyświetlacz robi bardzo dobre wrażenie. W sumie nie ma on jakichś dyskwalifikujących wad i dobrze sprawdza się w każdych warunkach. Duży plus dla tak naprawdę jednej z najważniejszych cech każdego smartfonu.

Wiadomości i połączenia

Jakość rozmów. Coś, co jest bardzo ważne dla mnie. I czego niedopracowanie potrafiło parę razy zdyskwalifikować jakiś telefon do codziennego użytkowania.

z3c1

Tutaj – perfekcja. Niezależnie czy w spokojnym domu, czy w zgiełku Wrocławia w godzinach szczytu, nie miałem żadnych problemów z usłyszeniem rozmówców – oni zresztą też się nie skarżyli, że słabo mnie słychać. Zawsze ustawiałem w słuchawce najwyższą głośność, aczkolwiek jeden poziom więcej byłby już trochę przegięciem. A sama charakterystyka dźwięku? Delicje. Uwypuklona średnica, lekko zbasowany głos, wyraźny, ale nie piskliwy. Rewelacja.

Równie dobrze Z3C sprawdza się przy wysyłaniu SMSów. Nieco mniejszy ekran wcale nie oznacza mniejszego komfortu pisania. Mam wrażenie, że klawiatura od Sony ma ciutkę „wyższe” klawisze niż klawiatury w nakładkach innych producentów. W przyciski trafia się łatwo, więc literówki należą do rzadkości. Słownik również nie płata psikusów, o co w innych sprzętach wcale nie jest tak trudno. Korzystania z podstawowych funkcji nie uprzykrzają też aplikacje – wszystkie najbardziej przydatne opcje są na swoim miejscu, okraszone przejrzystym interfejsem.

Wewnątrz

W środku znajdują się podzespoły z najwyższej półki. 2 GB RAMu, chipset Snapdragon 801 (2,5 GHz Krait 400, quad-core, Adreno 330), 16 GB pamięci wewnętrznej oraz slot na karty microSD do 128 GB.

OK, teraz tłumaczymy to na zrozumiały język.

z3c3

Pod względem wydajności Z3 Compact nie odstaje od topowych konstrukcji, takich jak Galaxy S5, LG G3 czy HTC One M8. To ta sama półka.
Zapasu mocy jest więc dużo. Czy przydałoby się 3 GB RAMu, obecne w Xperii Z3? Jakoś absolutnie nie przeszło mi przez głowę, że to by nagle rozwiązało jakieś problemy związane z płynnością. Może dlatego, że tych ostatnich nie zaobserwowałem…
Nie zdarzyło mi się, by telefon się zawiesił, zamyślił na dłuższy czas, czy tak po androidowemu, zrestartował w najmniej oczekiwanym momencie. Pod tym względem nie mam produktowi Sony nic do zarzucenia. Sprawdza się dobrze w każdym zadaniu – zaawansowane graficznie gry, przeglądanie internetu, oglądanie filmów czy korzystanie z podstawowych funkcji.

Płynność przez duże P.

To ja mam flow.

Multimedia

Jak chyba w całym interfejsie systemowym, aplikacje nie ograniczają niepotrzebnie użytkownika ani nie denerwują nieprzejrzystością. Podobnie jest z odtwarzaczem muzycznym. Na głównym ekranie jest wszystko co najważniejsze: podział utworów na różne kryteria (w tym według lokalizacji na karcie – uratowało mi to tyłek parę razy podczas szukania w niekoniecznie dobrze skatalogowanej bibliotece). Podczas odtwarzania cały czas dostępny jest przycisk wywołujący opcje dodatkowe, w tym regulację dźwięku czy też pobranie informacji z internetu. Nie ma tutaj jakichś nie-wiadomo-jakich bajerów. Bo ciężko coś rewolucyjnego w tym segmencie wymyślić. Zamiast tego dostajemy standardowe funkcje, które dobrze sprawdzają się w użytkowaniu.

Prosty przykład – taki może niekoniecznie jakiś nowatorski czy rozwalający system, ale przydatny ficzer. Wyszukiwanie utworów… ale w nazwach i albumów, i wykonawców, i tytułów. Wpisując „rage” na liście znajdą się utwory zarówno Rage Against The Machine, jak i utwór „Heart of Courage” Two Steps From Hell oraz „Whiskey In The Jar” Metalliki z albumu „Garage Inc.”. Spodobało mi się – jestem przyzwyczajony do nieco innego systemu.

Podczas prezentacji serii Z3 zaintrygowało mnie określenie „Dźwięk Hi-Res”. Jakiś system rzekomo poprawiający jakość dźwięku. Wygląda to tak: w ustawieniach jest sobie ta opcja. Zwykłe pole wyboru, checkbox. Opis jest taki, że to przywraca ucięte podczas kompresji do MP3 wysokie tony.
OK, ale czy to działa? Może nie jestem nie-wiadomo-jakim audiofilem, ale jestem w stanie dostrzec pewne różnice. Według mnie ten system to jest, jak to mawiał klasyk, „pic na wodę, fotomontaż”. Lepiej po prostu zainwestować w lepszy plik źródłowy. Więcej rozmiaru, ale różnicę faktycznie słychać.

Słaba głośność sprzętów Sony? Nie tutaj. Tak krytykowana w innych urządzeniach japońskiego producenta niewystarczająca moc na wyjściu tutaj istnieje tak samo, jak łyżka, którą w Matrixie giął Neo. Po powrocie do mojego prywatnego, dobrze sprawdzającego się odtwarzacza, odruchowo chciałem podgłośnić każdy utwór – poziom jest maksymalny, nie da się.

z3c2

Niektóre smartfony nie wymagają bawienia się equalizerem – już w standardzie jest świetnie. Tutaj equalizer się przydaje, ale nie jest to wada. W standardzie mnie troszkę brakowało ostrzejszej góry. Dodatkowe podbicie górnej części pasma zapewnia świetną dynamikę dźwięku. Każda częstotliwość brzmi jak powinna i nie ma się wrażenia, że dół/średnica/góra zasłania resztę. Muzyki słucha się z niekłamaną przyjemnością.

Głośniki zewnętrzne stereo również sprawują się zacnie. Oferują solidną głośność, ale przede wszystkim równie solidną jakość. Nie ma tutaj piskliwego, zdominowanego przez górę dźwięku. Zamiast tego pojawia się brzmienie bez przesterów i odpowiednio zbasowane. Zaskoczenie in plus.

z3c8

W poprzedniej notce o aparacie Z3C napisałem, że pełnię możliwości pokazuje dopiero wtedy, gdy przestaniemy korzystać z trybu automatycznego i przejdziemy do trybu ręcznych ustawień. Od tego czasu zrobiłem jednak trochę więcej zdjęć. Muszę swoją wcześniejszą opinię zmienić. To jest prawda… ale nie do końca.

W nocy wybór ręcznych ustawień w Z3C to czysta głupota. Zdjęcia po zmroku robi się w praktyce tylko i wyłącznie w trybie automatycznym. Wysoka manualna czułość pomaga, ale do czasu naświetlania już dostępu nie mamy. A on jest sztucznie zwiększany w automacie. Zdjęcia są bardziej poruszone, choć jaśniejsze – a o to przecież w całej tej zabawie chodzi. Zawsze można o coś oprzeć telefon.
W innych wypadkach na upartego można z tego trybu skorzystać. Czasem balans bieli, a także ekspozycję automatyka dopiera średnio trafnie.

Jestem jednak pewien, że większość osób nawet nie dotknie przycisku trybu manualnego.

A wtedy jakość zdjęć jest też całkiem dobra – choć trzeba przyznać, że taki S5 radzi sobie w tej kwestii lepiej.

Cechą wyróżniającą jest tu 20 Mpx rozdzielczości matrycy. W trybie lepszej automatyki jednak zdjęcia są robione domyślnie w rozdzielczości około 8,3 megapikseli (takie są sample – na 100% ustawiałem manualnie wyższą rozdzielczość…).
Mimo wszystko lekkie szumy widać (m.in. efekt zastosowania zbyt dużej rozdzielczości matrycy), ale za to ilość detali jest…. duża. Dodatkowo z tak dużego zdjęcia można wyciąć wyraźne fragmenty, ew. przeskalować, by uzyskać nieco lepszą ostrość na konkretnym ekranie. Ostrzący z kilku centymetrów tryb makro + jeszcze dodatkowe kadrowanie i efekt końcowy w normalnej rozdzielczości paru megapikseli? Jest dobrze.

Oprócz dużej ilości szczegółów warto pochwalić niezłe, choć nie idealnie odwzorowane, kolory i dobry dobór automatycznej ekspozycji – przepalone niebo zdarza się, choć rzadko. W sumie to właśnie aparat jest chyba taką funkcją, która nieco mnie rozczarowała. Spodziewałem się perfekcyjnych efektów, tutaj do ideału, jak widać, nieco brakuje. Całościowo jednak fotografie stoją na dobrym poziomie.

No i jest przycisk spustu migawki – ogromny plus. To wcale nie jest nawet w high-endowej półce takie oczywiste.

 

Sporo jest typowo „rozrywkowych” trybów, dostępnych po dotknięciu wyraźnie oznaczonej ikony na ekranie. Można kręcić filmy w rozdzielczości 4K (byłem sceptyczny co do tego, ale ilość szczegółów w porównaniu do FHD naprawdę robi wrażenie, nawet na standardowych ekranach przeciętnej klasy laptopów), w zwolnionym tempie (120 fps) czy też użyć trybu HDR lub panoramy. Opcje są łatwo dostępne i równie łatwo się z nich korzysta.

Wiadro internetów i wiadro z wodą

Proste równanie: wydajność + łączność = komfortowe przeglądanie Internetu. I tutaj jest ono spełnione. Najróżniejsze standardy łączności bezprzewodowej z LTE na czele sprawiają, że o ile zasięg nam pozwala, to pobieranie plików i przeglądanie Internetu jest szybkie i przyjemne. A sprzęt? Niepotrzebnie tego nie opóźnia. Nie trzeba czekać na reakcję na nasze polecenia. Nawet słabo zoptymalizowane strony wyświetlają się płynnie. Na systemowej przeglądarce zdecydowanie można polegać.

z3c9

Wodoodporność? Tak jak wspomniałem w teście Z2 Tablet – nie jest to według mnie jakaś niesamowicie przydatna funkcja. Ale ten jeden raz może uratować skórę.
I – podobnie jak w testowanym przeze mnie wcześniej tablecie – sprawdza się ona doskonale. Po upewnieniu się, że wszelkie zaślepki są domknięte, można śmiało topić telefon. A następnie przetrzeć go czymś i znów normalnie używać. Powtórzę jeszcze raz to, co napisałem o zaślepkach – wykonane z grubego plastiku na pewno nie wyrobią się po kilku tygodniach czy nawet miesiącach.

Paliwożerność, czyli o baterii

O baterii napisałem już nieco we wcześniejszym wpisie. Tutaj na zmiany nie ma co liczyć. I bardzo dobrze.
Napisałem tak w komentarzu pod tamtym wpisem i zdanie to podtrzymuję – Z3C można kupić praktycznie dla samego akumulatora. Telefon z takiej półki z takim czasem pracy na akumulatorze to rzadkość.

77hxperiaz3c_3

Dwie i pół doby bez żadnego ograniczania się? Żaden problem. Przy czym trybu Stamina nawet kijem nie tknąłem. Normalnie korzystałem z internetów (większość czasu pracy), słuchałem muzyki, pisałem SMSy, wykonywałem połączenia… Naprawdę mocno męczony telefon poddaje się w okolicach 1,5 doby. Większość konkurencyjnych sprzętów wymagało podładowania przed końcem dnia. Mnie się podoba. Zazwyczaj wyglądało to tak: 100% w, przykładowo, poniedziałek, pod ładowarkę nocy z wtorku na środę. Ew. ze środy na czwartek.

Krótko i konkretnie:

Z3 Compact zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Z naciskiem na: zaskoczyła.
Spodziewałem się, że tradycyjnie znajdzie się coś, co dyskwalifikuje telefon przynajmniej dla pewnej grupy. Tutaj coś takiego bardzo trudno znaleźć. Nie nada się tylko w jednym przypadku: jeśli uważasz, że wszystko poniżej 5 cali to złom. Reszta osób niech kupuje od razu. Jest to sprzęt zbilansowany, przemyślany, kompletny i dopracowany w każdym praktycznie aspekcie.

Bardzo rzadko spotyka się smartfon, który oferuje tak dobrą jakość praktycznie wszystkich najważniejszych funkcji.
I (może zabrzmi to zbyt odważnie): to jest TOP 3 najlepszych smartfonów w 2014 roku. A może i najlepszy.

Wcześniej tutaj miał się znaleźć wywód o cenie smartfonu. Przepisałem go jednak do opublikowanego wcześniej wpisu.
Ale przyznam się, że póki co ani razu nie sprawdzałem ceny telefonu w internetach. A spada… i to w szybkim tempie. Teraz nowy egzemplarz kosztuje 1700-1800 złotych. Już jest dobrze, a za 1300 złotych to będzie, jak to mówią Amerykanie, ‘real deal’. Bez konkurencji w swojej klasie.

z3c7

Z3 Compact zrobiła na mnie ogromne wrażenie i przekonała do sprawdzenia poprzedniczki (aż takiej wydajności nie potrzebuję). Polecam. Sprzęt warty każdej wydanej nań złotówki. U mnie ma 9/10. To bardzo wysoko. A 10? 10-ka to jest perfekcja bez absolutnie żadnych, nawet najmniejszych, zastrzeżeń. Wątpię, bym kiedyś jakiemuś sprzętowi dał taką ocenę 🙂

Zalety:

  • świetna jakość wykonania
  • kompaktowe wymiary, a przy tym odpowiednio duży ekran
  • doskonała wydajność
  • fantastyczna jakość i głośność dźwięku na słuchawkach i głośniku
  • niesamowity czas pracy na pojedynczym ładowaniu
  • nienaganna jakość i głośność rozmów; wygodna klawiatura
  • wodo- i kurzoodporność
  • wyśmienita jakość wyświetlacza

Wady:

  • jakość zdjęć nieco odstaje od konkurencji
  • slot kart nanoSIM
  • rysujące się szkło z tyłu (w sumie to standard…)





Komentarze

Written by: Kuba Stypułkowski

Na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia - na każdy temat. Lubi Windows Phone i phablety, również te androidowe. Nie rozstaje się ze słuchawkami (jeśli znów ich nie zniszczył), klawiaturą i piłką do koszykówki. Ceni dobrą jakość dźwięku. Przyszły teksańczyk. W internetach pod nickiem @stypulkovski.